Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Update. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Update. Pokaż wszystkie posty

2017-10-06

Update przed-podsumowaniowy - Lato 2017!

Siemka! 

Po czym rozpoznać, że zbliża się nowe podsumowanie? Po pierwsze po zakończeniu na blogu sezonu poprzedniego - oficjalnie zamknęliście podsumowanie wiosenne. Po drugie post z zapowiedziami i rozpoczęcie emisji kolejnych nowości - Jesień 2017 już wystartowała. Po trzecie update przed-podsumowaniowy. Jest to dość nowa tradycja na blogu, aczkolwiek zwłaszcza w takich momentach będzie mi ona bardzo na rękę. Dlaczego? Najprościej rzecz ujmując posłuży mi ona za przekazanie Wam nie do końca pozytywnych wiadomości. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że faktycznie dojdzie do takiego jawnego i nagłego znaku, że podsumowania sezonowe mogą kiedyś umrzeć śmiercią naturalną. Ja się zmieniam, więcej wymagam, mniej chęci i czasu mam na to wszystko, w dodatku jeszcze nowości wydają się być pozbawione "tego czegoś" - niby już o tym wspominałam, ale tym razem zdaje się wręcz nieuniknioną sytuacja, w której informuję Wam o zamknięciu tak ważnej części tego bloga z powodu braku materiału na jej dalsze prowadzenie. A Lato 2017 można uznać już chyba za pierwszy krok w tę stronę, niestety postawiony bez mojej woli.... Ale spokojnie! To wciąż nie jest ten moment, w którym pada to niechciane zdanie: "przykro mi, sezon ten w ogóle się u mnie nie sprawdził". Coś tam mimo wszystko zagrało, więc letnie podsumowanie 2017 normalnie się odbędzie ;) Problem w tym, że będzie ono przerażająco krótkie pod względem ilości postów. Podczas gdy zarówno Zima 2016/2017 jak i Wiosna 2017 utrzymały się na tym pułapie ośmiu recenzji (który wcześniej wydawał się taki mały...), Lato 2017 spadło do zaledwie... czterech. Zapytacie, co poszło nie tak? Wbrew temu co ta liczba o sobie mówi, sezon ten nie był zły. Pomimo oczywistych odrzutów jak i oczywistych dla mnie wyborów, znalazło się w nim też parę naprawdę przyjemnych produkcji, które bardzo szybko zresztą spotkały się z pozytywnym odzewem wśród widzów. Przyznaję to, nawet jeśli sama się na nie nie zdecydowałam - to nie jest tak, że wszystko to czego nie oglądam, od razu jest złym anime, totalnym gniotem, beznadziejnym tworem czy innym dnem. Ja po oczekuję więcej, bo i chęci i czasu mam mniej na to wszystko, znacznie trudniej mnie zadowolić i trudniej przy oglądaniu utrzymać. Do tego oczywiście dochodzą różne gusta, różne wymagania czyli to, o czym trąbię od czasu do czasu, a czego niektórzy nie umieją zrozumieć i ciągle prowadzą bezsensowne dyskusje, obrzucając się w między czasie obraźliwymi określeniami, bo przecież "to ja wiem najlepiej i tylko moje zdanie się liczy". Więc kiedy doszło co do czego i nadszedł czas wyboru serii, które naprawdę mnie sobą zainteresowały i faktycznie chciałam je do końca zobaczyć (o cotygodniowym śledzeniu nie było w tym sezonie mowy, jak wiecie), moja lista zakończyła z zaledwie czterema pozycjami:
  • Katsugeki/Touken Ranbu
  • Gamers!
  • Made in Abyss
  • Ballroom e Youkoso
Tak mało jeszcze nie było, nie mówiąc już o tym, że obecność Ballroom e Youkoso (choć bardzo się z niej cieszę) wszystko mi komplikuje jako jedyne anime 24-odcinkowe! XD Będąc jednak całkowicie poważną, z tak małą ilością serii pojawia się problem sensownego przeprowadzenia podsumowania. Podczas Wiosny 2017 mieliśmy do czynienia z dużą dziurą między recenzjami i nawet jeśli w międzyczasie pojawiały się inne wpisy, była to przerwa zdecydowanie zbyt długa, ażeby nie zaburzyła ona w pewien sposób ciągłości i porządku całego, że tak to ujmę, wydarzenia. Tym razem oczekiwanie mogłoby przeciągnąć się do nawet dwóch miesięcy, co zdecydowanie nie brzmi dobrze, nieważne jak się na to spojrzy. Z drugiej strony totalnie nie widzi mi się czekanie do końca listopada ze wszystkimi recenzjami, ech... PROBLEMY! Piszę tego posta, jak jeszcze mam wakacje i nie znam swojego planu, więc uznajmy to za ostatnią szansę na przeżywanie tak trywialnych spraw ;) Ok, nie ma co, zdecydowałam! Biorąc pod uwagę, że w październiku chciałam się skupić na sprawdzaniu nowości jesiennych i planowałam w tym czasie odpocząć nieco i zdecydować o jakichś "zapychaczach" na kolejne miesiące (no i semestr się zaczyna, więc trochę ogarniać życie by się przydało), środy tego miesiąca poświęcę na trzy recenzje serii krótkich (akurat po 11.10 mamy trzy tygodnie, więc ideolo). Następnie niestety czeka nas dłuuuga przerwa aż do wstępnie 20.12, bo tak też by to wyglądało, gdyby Ballroom e Youkoso nie postanowiło zaszczycić nas jakimiś opóźnieniami w emisji. Przykro mi, ale na tę chwilę wydaje mi się to być najlepszą spośród złych opcji. Miejmy nadzieję, że przy okazji Jesieni 2017 nie będzie potrzeby takiego rozkminiania, ja tym czasem się z Wami żegnam i czas wrócić do szarej rzeczywistości uczelnianej. Przymusu wychodzenia z domu na zimno, jeżdżenia przepełnionymi środkami komunikacji miejskiej, narzekania na mój cudownie ogarnięty (i zimny) uniwersytet, radzenia sobie z ludźmi, braku chęci na cokolwiek związanego z zajęciami i tak dalej, i tak dalej... No ale co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda?! Życzę wszystkim studentom, uczniom i ludziom pracy pozytywnego myślenia i wytrwałości :) Do napisania!


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

2017-07-09

Krótki Update przed...

Hej, cześć i czołem!
Zróbmy sobie taką małą, wpół anonimową ankietę, co Wy na to? ;) Poprosiłabym Was o wpisanie w komentarzu odpowiedzi (1,2,3,4) na naprawdę proste pytanie: Od czego zaczęliście swoją swoją przygodę z anime? Patrząc na te już bardziej świadome wybory, kiedy pojęcie to było Wam dobrze znane i to z Waszej inicjatywy sięgnęliście po jakiś tytuł, ciekawi mnie czy była to (1) seria starsza, taka np. z lat =/- 70-, 80- czy 90-tych? Z rekomendacji kolegi/koleżanki czy innego możliwego źródła postanowiliście sprawdzić swoich sił z pomocą naprawdę topowego, popularnego anime (2)? A może czysta ciekawość zaprowadziła Was w środowisko tych mniej znanych, ale wciąż całkiem nowych produkcji (3)? Inne opcje (4)? Nie będę ukrywać, że dzisiaj najbardziej interesuje mnie ilość odpowiedzi z drugim numerkiem ;) Nie musicie podawać tytułu, jeśli nie chcecie, ani rozdrabniać się na najmniejsze szczegóły (choć chętnie o nich poczytam ;)). W moim przypadku wierzę (wliczając w to moją naprawdę beznadziejną pamięć), że za swój pierwszy świadomy krok w stronę tego świata mogę uznać kontynuowanie Naruto, a później Naruto Shippuudena, które niegdyś pojawiało się na Jetixie czy innym Iksie. Wychodząc poza ten jeden tasiemiec, którego swoją drogą nadal nie skończyłam utknąwszy na fillerach bliżej finału, albo poszłam w stronę Clannadu, albo zaangażowałam się w innego tasiemca - Fairy Tail, jak na ironię również nie skończone (muszę się za to w końcu zabrać). Myślę, że spokojnie można mnie dopisać do drugiej z podanych przeze mnie opcji. Później między tytułami poruszałam się raczej w ciemno, ale poznałam dzięki temu pewien procent tych popularnych produkcji np. Another, Toradora, Kaichou wa Maid-sama, Death Note, Sword Art Online, Angel Beats!... Z czasem jednak doszłam do momentu, w którym ciężko było mi zawiesić oko na czymś konkretnym (stąd też mimo wszystko wciąż ogromne, dla niektórych pewnie niezrozumiałe braki), pamiętam też, że od oglądania zrobiłam sobie całkiem sporą przerwę (pokrywającą się z pierwszym zawieszeniem bloga). Po powrocie zajęłam się sezonami, a one już same w sobie potrafią zająć sporo czasu, choć i wśród nich znalazły się anime, które w przeciągu tych zaledwie paru lat, uznane zostały za naprawdę popularne. Tokyo Ghoul, Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu, One Punch Man, Shigatsu wa Kimi no Uso, Kiseijuu: Sei no Kakuritsu, Boku dake ga Inai Machi... Mogę powiedzieć, że przynajmniej większość topek od Lata 2014 mam za sobą i nawet z malejącym poziomem ostatnich nowości, sytuacja ta nie powinna się w najbliższym czasie zmienić. Za sobą jednak zostawiłam NAPRAWDĘ, naprawdę znane anime, które kurcze no... wypadałoby chociaż sprawdzić no nie? Przekonać się, czy wszechobecny hype jest adekwatny do jakości, a z tym to czasami bywa różnie. Dlatego po tym jakże długim wstępie, chciałabym zaprosić Was na nową, zapowiadaną serię recenzji, która dotyczyć właśnie będzie tych moich dziur, brakujących puzzli tej wielkiej układanki XXI wieku ;) Prawdopodobnie między wierszami można by ją nazwać moim osobistym festiwalem wstydu (podobnie zresztą do tych starszych, kultowych bajek), gdzie chyba nawet większość z Was, a już na pewno większość młodszych widzów będzie się zastanawiać "jak można było nie widzieć [wstaw tytuł anime]?!". A no, można było, dlatego czas nadrobić ;) 

Jaki obrałam sobie system działania, bo jak to ja, jakiś system być musi. Otóż w pierwszej kolejności załatwiam to, co najbardziej kojarzę i w większości też zawsze chciałam sprawdzić (więc trochę pokrywać się to będzie z must-watch listą). Podpierając się swoją pamięcią, ale i topową listą z MALa, bo mimo wszystko pamięć to ja mam tylko do dat, materiału starczy na co najmniej kilka dobrych dziesiątek. Czy rozbiję to tak jak klasyki? Nie wiem. Jest duże prawdopodobieństwo, że częściej będę uciekać do tych +/- sprawdzonych tytułów, kiedy nowe sezony wcale nie zachwycają, ale nadal pamiętam, że reszta klasyków i Ghibli czekają na swoją kolej, także don't worry ;) Póki co celem jest pierwsza dziesiątka. Jeśli nie lubicie mieć niespodzianek i chce się Wam prowadzić mini dochodzenie, możecie spojrzeć na moją listę obejrzanych serii i listę popularnych tytułów na MALu żeby wiedzieć, czego się dokładnie spodziewać. Raczej nie chcę się ograniczać ustaloną przez nich kolejnością, więc jeśli najdzie mnie ochota na coś innego, to też się na blogu w odpowiednim czasie pojawi. Pierwsza recenzja pojawi się... Myślę, że nawet w tym tygodniu. Obecnie jestem na etapie kończenia pierwszego, ale też całkiem długiego tytułu (hinty, hinty, hinty), więc jeśli nie ogarnę się z czymś krótkim w międzyczasie, jeszcze kolejny tydzień może mi to zabrać. Poza tym oczywiście nie zapominajcie, że nadal trwa wiosenne podsumowanie, więc na pewno blog nie pozostanie pusty do tego czasu ;) 

Post ten miał na celu przede wszystkim skrócenie wstępu przy pierwszej recenzji nowej serii, więc chęć napisania o czymkolwiek to tylko połowa motywacji ;) Tak czy inaczej ode mnie to już wszystko na dzisiaj, mam nadzieję, że nie zanudziłam, odpowiecie na pytanko z początku wpisu i przede wszystkim, będziecie oczekiwać kolejnych recenzji tak bardzo, albo przynajmniej porównywalnie do mnie, bo ja już naprawdę nie mogę się doczekać! Niech moc będzie z Wami! 


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

2017-05-28

Krótki update, czyli co dalej z blogiem?

Powiedzmy, że sobie to wszystko przemyślałam, albo raczej doszłam do wniosku, że robienie z tego nie wiadomo jakiej sytuacji jest po prostu bez sensu. Tak, przyznaję się - jestem perfekcjonistką. Kiedy już się za coś zabieram, chcę żeby było to dopięte na ostatni guzik. Wszystko ma być idealne, zgodnie z planem i bez jakichkolwiek potknięć, bo nie umiem sobie ich potem wybaczyć. Podejście dość męczące, ale nie ukrywając, jestem naprawdę dumna z tego, że udało mi się utrzymywać ten mój mały, do bólu porządny świat przez ponad dwa lata. Recenzje pojawiające się w ustalony dzień tygodnia, zorganizowanie jakie chciałabym przełożyć na dużo ważniejsze sprawy jak chociażby nauka, planowanie wszystkiego jakby od tego właśnie miało zależeć moje i Wasze życie... Czy to jest odpowiedź na moje ostatnie zmartwienia? Możliwe. Generalnie w całym tym konflikcie zaszłam już tak daleko, że sama nie do końca wiem o co mi tak właściwie chodzi. Może faktycznie narzuciłam na siebie zbyt idealistyczne podejście do zwykłego hobbystycznego bloga, chcąc robić wszystko perfekcyjnie i nadając mu przez to jakiegoś specjalnego znaczenia? Trochę to głupie, nie sądzicie? Powiedziałabym, że nawet bardzo głupie, ale sama sobie jestem winna. A więc zanim przejdę do konkretnych planów na następne tygodnie/lata My Opinion, zdradzę Wam co wymyśliłam w kwestiach bardziej organizacyjnych. Więcej luzu, przede wszystkim. Oglądanie czegoś tylko po to, żeby zdążyć z recenzją jest bez sensu, więc będziecie musieli mi wybaczyć, jeśli posty nie będą pojawiać się tak regularnie, choć wciąż prawdopodobnie w układzie określonych dni tygodnia, ażeby mimo wszystko zachować jakiś względny porządek ;) Dlaczego? Bo planuję wprowadzić pewną różnorodność, przynajmniej na 100% koniec z ciągłym pisaniem o nowościach. Mam ochotę obejrzeć coś z mojej must-watch listy? Oglądam! Czuję, że nadszedł idealny moment na jakiś klasyk? Proszę bardzo! Zalega mi zbyt dużo tytułów, które po prostu wypada zobaczyć, ażeby móc cały czas przejmować się tylko tym co nowe i... nie zawsze do końca świeże.

Ale! W takim razie co z sezonami? Nie chcę z nich całkowicie rezygnować, bo mimo wszystko uważam, że dobrze jest być na bieżąco i przynajmniej orientować się, co w danym czasie wychodzi. Poza tym... naprawdę je lubię, nawet jeśli potrafiły naprawdę zamieszać w moim idealnym, recenzenckim planie i po jakimś czasie wręcz męczyły swoim istnieniem ;) Jak dobrze wiecie, na dzień dzisiejszy jestem dość sporo do tyłu jeśli chodzi o wciąż trwającą Wiosnę 2017 i raczej się to prędko nie poprawi, skoro weszłam w najgorsze tygodnie studenckiego życia. W planach miałam przede wszystkim kontynuacje Shingeki no Kyojin, Shingeki no Bahamut i Boku no Hero Academia, do tego nowe serie Tsuki ga Kirei, Seikaisuru Kado i Shuumatsu Nani Shitemasu ka? oraz możliwe że również Alice to Zouroku i Granblue Fantasy The Animation dostałyby swoją szansę. Wciąż nie jestem pewna co do Zero kara Hajimeru Mahou no Sho i Re:Creators, bardzo prawdopodobne natomiast, że brak chęci na nowe side story DanMachi będzie skutkowało jego totalnym pominięciem (tak czy inaczej od samego początku jakoś mnie specjalnie nie zachęcał, poza tym BARDZO rzadko zdarza się bym zabierała się za takie powiązane produkcje nawet w bardziej lubianych przeze mnie tytułach). Dziesięć serii - tak wyglądałoby wiosenne podsumowanie w najlepszym wypadku i myślę, że nie będzie wielkiego problemu z pociągnięciem go do końca za jakiś czas lub może w międzyczasie. To co wiem na pewno to to, że nie zrezygnuję z postów z zapowiedziami i standardowo będą się one pojawiać na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu - najbliższy pod koniec czerwca.

Idąc dalej, od ponad roku przecież na swoje recenzje czekają zaplanowane przeze mnie serie kultowe. Już teraz mogę Wam zdradzić, że prawdopodobnie najbliższa recka będzie dotyczyć właśnie jednej z nich, Berserka, które od jakiegoś czasu oglądam, choć w tempie raczej wolnym z wiadomych powodów. Od początku wymyśliłam sobie jakże oryginalną liczbę 10 produkcji na pierwszą turę, więc możecie spodziewać się jeszcze 5 innych (aż do następnej) - obstawiajcie w komentarzach, co dla Was przygotowałam ;) To natomiast, na co chyba nie mogę się doczekać najbardziej, to serie popularne i te zaczerpnięte wprost z mojej must-watch listy, którą po prostu muszę zacząć porządnie odkurzać. Myślę, że zrobi się na blogu dzięki temu znacznie bardziej kolorowo i ciekawie, a ja postaram się, by nikogo jakoś specjalnie od tego nie zemdliło ;) Mam w głowie jeszcze kilka innych pomysłów, ale o tym będziecie się dowiadywać w swoim czasie, nie mówiąc już o tym, że od czasu do czasu uraczę Was jakimś luźnym wpisem, prawdopodobnie rankingowym.

Więc! Póki co nie mogę sobie pozwolić na blogowanie (a przynajmniej recenzje), bo mimo wszystko sesja jest od tego ważniejsza, ale jak tylko minie ten okres i będę mogła już na spokojnie odpoczywać po zdanych, miejmy nadzieję, egzaminach, chciałabym zaprosić Was na nieco odmienione My Opinion, prowadzone z większym luzem i z większą przyjemnością. Trochę nowości, trochę staroci, trochę dobrze Wam już pewnie znanych tytułów - aż dojdziemy do momentu, w którym nie zostanie mi już nic innego jak nowe sezony. Dziękuję wszystkim za odzew w tej kwestii pod moją ostatnią prośbą i do zobaczenia niedługo! :) A! I trzymajcie za mnie kciuki - w poniedziałek pierwsze zaliczenie ;)

Pozdrawiam
Kusonoki Akane

2017-03-31

Krótki update przed-podsumowaniowy!

Tego wcześniej na blogu nie było, ale kiedy tak pewnego dnia siedziałam sobie i myślałam nad wieloma rzeczami, uznałam, że nie głupim pomysłem byłoby, chociaż raz, tak na spróbowane, napisać taki krótki post przed rozpoczęciem kolejnego podsumowania. Zapytacie, po co? Jest to bardzo dobre pytanie, moi drodzy i już śpieszę z wytłumaczeniem ;) Dla wewnętrznego spokoju i zorientowania w sytuacji. Po zakończeniu każdego sezonu, kiedy rozpoczynam publikowanie recenzji serii, które w tym okresie obejrzałam, zawsze rzucam Was na głęboką wodę i od razu przechodzę do rzeczy. Nie wiecie nic - zaczynając od tego CO mam zamiar Wam w tym podsumowaniu do zaprezentowania, na ich ILOŚCI kończąc. To tak jakby napisać jakąś pracę od razu od rozwinięcia, później to podsumować w zakończeniu, ale kompletnie zapomnieć o zarysowującym temat wstępie. Oczywiście - czasami niewiedza o tym czego możemy się spodziewać sprawia, że z jeszcze większym zainteresowaniem na to wszystko patrzymy. Z drugiej strony jednak równie dobrze jest zdawać sobie sprawę z tego, co nas czeka i czego możemy oczekiwać. Jaka opcja jest lepsza? Nie dowiemy się, póki nie spróbujemy obu :) Wyraźcie proszę swoją opinię w komentarzu, ja tym czasem zapraszam Was na posta, w którym opowiem Wam co nieco o tym, jak to u mnie było z tą Zimą 2016/2017, jakie dało to owoce i co się nie udało, ale też odrobinę o tym, czego możecie się w najbliższym czasie na blogu spodziewać!