2014-11-16

004. "Aldnoah.Zero", czyli letniego podsumowania cz.IV

"Aldnoah.Zero"
Data premiery: 05.07.2014
Czas trwania: 12 x ok. 24 min
Gatunek: Akcja, Sci-Fi, Mecha
Studio: A-1 Pictures/Troyca

~Opis fabuły~
W 1972 roku załoga Apolla 17 odkryła na Księżycu artefakt należący do starożytnej marsjańskiej cywilizacji, zwany Hiper Bramą, dzięki której możliwe stało się migrowanie i osiedlanie się ludzi na Marsie. Powstało wówczas Imperium Vers, które pragnąc całkowitej władzy nad marsjańskimi reliktami i znalezioną wówczas antyczną technologią Aldnoah, zapoczątkowała długotrwały konflikt z mieszkańcami Ziemi. W 1999 roku w wyniku wojny pomiędzy tymi dwoma nacjami, za sprawą Hiper Bramy nastąpił rozpad Księżyca, a fragmenty będące niegdyś jego częścią uderzyły w Ziemię powodując ogromne szkody. Katastrofa ta nazwana została "Upadkiem Niebios", a ponieważ Hiper Brama również uległa zniszczeniu, droga na Mars została odcięta i marsjańscy żołnierze Imperium Vers zamieszkali w pasie satelitarnym otaczającym Ziemię. 
Minęło 15 lat od całego zdarzenia, jest rok 2014, a Ziemia nadal boryka się ze zniszczeniami spowodowanymi "Upadkiem Niebios". Pomimo teoretycznego pokoju pomiędzy nacjami, ich kontakty wciąż pozostają napięte. W celu nawiązania przyjacielskich relacji, księżniczka Imperium Vers, Asseylum Vers Allusia, udaje się na Ziemię. Dochodzi jednak do zamachu na jej życie, a Marsjanie traktując to jako zerwanie stosunków pokojowych, rozpoczynają kolejną wojnę z Ziemią.



~Recenzja~
Interesują Was wielkie, walczące ze sobą, opierające się na technologii całkowicie wykraczającej poza dzisiejsze realia roboty? Nie? Przyznam się Wam szczerze, że i ja byłam wcześniej sceptycznie nastawiona do mecha. Dlaczego? Sama nie wiem... Może było to spowodowane tym, że nigdy tak naprawdę specjalnie nie zwracałam na to uwagi? Że jestem dziewczyną i zamiast nawalających się w kółko maszyn wolałam oglądać romanse shoujo z ociekającym słodkością happy endem? Otóż sezon letni 2014 skutecznie przekonał mnie, że nie tylko męską część widowni podobne wynalazki mogą przyciągnąć przed ekrany ;) A dzisiaj jeden z tego dowodów... "Aldnoah.Zero", czyli anime akcji o wybuchającej z dnia na dzień wielkiej wojnie międzyplanetarnej... Gotowi? To zaczynamy!

Naszemu głównemu bohaterowi, Kaizuce Inaho, autorzy najwyraźniej nie poświęcili zbyt wiele czasu w doborze jakiejkolwiek mimiki czy wyrazu emocji na twarzy. Otóż Inaho jest postacią, po której nie widać kompletnie nic - niepokój, strach, radość, podniecenie, smutek... Dla niego uczucia
te wydają się być czymś kompletnie nieznanym i nie sposób tego nie zauważyć już od pierwszego odcinka. Z niecierpliwością czekałam na to, aż pokaże nam coś więcej niż jedynie ten irytujący spokój i powagę na twarzy i kiedy wreszcie była ku temu okazja... Nic się nie wydarzyło i wtedy właśnie moja irytacja podskoczyła na najwyższy możliwy poziom. Sytuację polepszyła jego nadzwyczajna inteligencja i umiejętność taktycznego myślenia, która tak naprawdę, za przeproszeniem, ratowała ludziom dupę za każdym razem kiedy przyszło im walczyć z marsjańskimi żołnierzami. Nie będę już wspominać jak mało realizmu ma w sobie owe rozwiązanie, jednak dzięki temu moje zdanie na temat Inaho się znacznie poprawiło i mogę nawet zaryzykować stwierdzeniem, że po czasie udało mu się pozbyć tej wiecznie pokerowej twarzy ;) Całkowicie inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku kolejnego bohatera, również ziemianina, jednak znajdującego się w szeregach Imperium Vers. Niejaki Slaine Troyard - podwładny księżniczki Asseylum, która kilka lat wcześniej uratowała go przed śmiercią po wylądowaniu jego i jego ojca dr. Troyarda na Marsie w celu badań nad Aldnoah. Niewątpliwie jego życie nie należy do najprostszych, gdyż przez marsjańskich żołnierzy traktowany jest raczej jak nic niewarty śmieć, niż (pomimo wszystko) jeden z ich towarzyszy, a jedyna osoba, która zdawała się go zaakceptować, została zamordowana podczas pobytu na Ziemi. Wszystkie jego działania były uwarunkowane dobrem jego ukochanej księżniczki, co nie zmieniło się aż do ostatniego odcinka anime i już od samego początku kazało mi w głębi duszy mu kibicować. Szkoda tylko, że zakończeniem zniszczył moją sympatię do niego i nie zmieni się to aż do zobaczenia kontynuacji. Czas wspomnieć co nieco o trzeciej najważniejszej postaci tego anime, czyli o Księżniczce Asseylum, która o dziwo nie zginęła w zamachu na jej życie i od tego momentu zmuszona jest ukrywać się przed czyhającymi na jej życie marsjanami, bo warto Wam wiedzieć, że wszystko zostało zaplanowane właśnie przez nich, co miało być jedynie pretekstem do rozpoczęcia wojny. Tym właśnie sposobem Asseylum spotyka Inaho i razem z jego przyjaciółmi połączają siły by zakończyć zbliżającą się katastrofę. Co tu dużo mówić... Postać na pewno pozytywna, która ma swoje dobre jak i złe cechy, jednak w porównaniu do tych sierot, które obwiniają się o wszystkie złe rzeczy jakie przytrafiają się wszystkim wokół, ona ma odwagę stawić temu wszystkiemu czoła i działać dalej mimo poczucia winy. Co prawda jej próby zaprowadzenia pokoju są raczej nieudolne, czego źródłem może być również jej naiwność w niektórych kwestiach, jednak lepsze to niż użalanie się nad sobą. Nie da się ukryć, że posiadanie jej po swojej stronie, bardzo pomogło ziemianom w walce z wrogiem...


Pierwszy odcinek "Aldnoah.Zero" jest istną skarbnicą informacji i faktów z lat wcześniejszych, co czyni go jednym z najbogatszych, a co za tym idzie odrobinę chaotycznych, wprowadzeń jakie dane mi było kiedykolwiek zobaczyć. Osobiście miałam niemały problem z ogarnięciem i ułożeniem tego wszystkiego do kupy, jednak całe szczęście nie było to większą przeszkodą ku przyjemnemu oglądaniu kolejnych epizodów, gdyż fabuła skupia się głównie na tym co dzieje się obecnie. Nie będę ukrywać, że pomimo iż nie było to tak naprawdę nic wielce specjalnego i oryginalnego, seria bardzo przypadła mi do gustu. W każdym odcinku coś się faktycznie działo, nie było sytuacji przegadania całych 24-ech minut seansu (jak chociażby w... Może o tym opowiem Wam przy okazji innego tytułu z letniego podsumowania ;)), a zwroty akcji skutecznie pozostawiały rozwiązanie całej wojny pod znakiem zapytania. Choć czy ktoś w ogóle spodziewał się takiego zakończenia? Myślę, że ten element fabuły można uznać za jeden z lepszych, o ile nie najlepszy, biorąc pod uwagę, jak bardzo zachęca do oczekiwania sezonu drugiego, który został już ogłoszony na styczeń 2015 roku. Ja oczywiście nie mogę się doczekać stycznia również dlatego, że po prostu, jak już pisałam, bardzo polubiłam "Aldnoah.Zero" i jestem ciekawa czym autorzy zaszczycą mnie tym razem ;) Podsumowując owy akapit: fabuła jest powiedziałabym "poprawna", nie wystająca wielce poza schematy, mająca pewne niedociągnięcia, jednak nie można na pewno odmówić jej wartkości i umiejętności zaciekawienia widza do dalszego oglądania. Mnie osobiście pomysł "nastolatka ratującego świat" nie porwał jakoś specjalnie, jednak od czego są anime, jak nie od wymyślania historii mało prawdopodobnych ;) ? Liczba odcinków okazała się całkowicie wystarczająca i choć odrobinę martwiłam się o tę kwestię, autorzy wyrobili się w czasie, jednocześnie ładnie przygotowując nas do kontynuacji. A teraz nie pozostaje nam nic innego jak tylko czekać...


Bohaterowie i fabuła może nie wypadają idealnie, ale nie można tego na pewno powiedzieć o muzyce. Już samo nazwisko kompozytora mówi samo za siebie - Sawano Hiroyuki - bo od tego pana zdecydowanie można oczekiwać czegoś wielkiego. Ja osobiście nie miałam z początku pojęcia kto zajmował się soundtrackiem "Aldnoah.Zero", jednak pod koniec pierwszego odcinka (moja ulubiona scena btw - jest piękna!) wszystko stało się jasne. Jeśli oglądaliście chociażby "Guilty Crown" czy "Ao no Exorcist" i zwróciliście uwagę na muzykę w obu tych tytułach, myślę że również usłyszelibyście podobieństwo ;) Także Sawano Hiroyuki jak zwykle zachwyca i co do tego nie mam żadnych, ale to żadnych wątpliwości! Mika Kobayashi, która również jest mi bardzo dobrze znana z wcześniej wymienionych tytułów, użyczyła swojego głosu w "nie-endingowej" wersji utworu "aLIEz" jak i innych piosenek, które wchodzą w skład owego soundtracku. Jakbym mogła nie wspomnieć o wspaniałej Kalafinie i "Heavenly Blue" jako openingiem, oraz Mizuki (SawanoHiroyuki[nZk]:mizuki), która zaśpiewała tę endingową wersję "aLIEz" (piosenka japońsko-angielsko-niemiecka, więc jestem zachwycona już chociażby samym tym faktem...) oraz ending "A/Z"? Wszystko wypada znakomicie i myślę, że nikt nie powinien narzekać na kwestię muzyki ;) Kreska natomiast jest schludna, wyrazista i dokładna. Tła zostały ładnie dopracowane, kolory nasycone i gdybym miała się już do czegoś przyczepić to powiedziałabym, że postacie wyglądają "dziecinnie", jednak jak najbardziej pasowało to do całości i nie uznałabym tego za minus wielkiego kalibru. Graficznie "Aldnoah.Zero" nie można nic większego zarzucić, a jak jeszcze dodać do tego wspaniałą muzykę... Ze stron technicznych zdecydowanie wypada najlepiej :) 


~Podsumowanie~
Podsumowując! "Aldnoah.Zero" wspominam sobie bardzo dobrze i niezmiernie cieszę się, że dane mi było się za niego zabrać. Przyznaję, że nie jest to seria idealna - ma swoje plusy i minusy, jednak ja osobiście nie mogę się doczekać, aż znowu będę mogła zagłębić się w ową historię. Czy polecam? Oczywiście, że tak. Choć bohaterowie bywają irytujący, a od fabuły można by oczekiwać czegoś znacznie większego, produkcja ta może pochwalić się takimi elementami jak wspaniała muzyka, wartka akcja, ładna grafika i oczywiście świetne zakończenie. A nuż może razem ze mną będziecie z niecierpliwością czekać na sezon drugi? ;) Tego Wam oczywiście życzę, a tym czasem oto jak prezentuje się moja ocena:

Fabuła: 3,5/5
Bohaterowie: 2,5/5
Grafika: 4/5
Muzyka: 5/5
Ocena ogólna: 4/5

Ocena końcowa: 7,6/10
A wy co sądzicie o "Aldnoah.Zero"? :)


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

4 komentarze:

  1. Osobiście nie oglądałam, ponieważ nie lubię mechy. Raczej też się nie skuszę, bo walki ogromnych robotów nie jest dla mnie żadną zabawą... :c
    Pozdrawiam ♥♥.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie nie sięgnę, zwykle się nudzę przy tym gatunku..
    I mimo pozytywnej recenzji.. to wciąż mecha ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to taki trochę przeciętniaczek, piękna muzyka, piękna kreska, piękny blondas, ale ogólnie to nic poza tym. Przy czym muszę przyznać, że z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji. Ogólnie to w niektórych kręgach strach się do tego przyznawać, ale ja również jestem obozie Slaine i nawet ostatni odcinek nie zniszczył mojej sympatii do niego, bo w swojej głowie sama wynalazłam odpowiedź, dlaczego blondasek postąpił tak a nie inaczej. <3 Lubię takie ciotowate, słodkie postacie, więc od razu go polubiłam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja bardzo ciekawa, ale jakoś fabuła anime do mnie nie przemówiła. Kompletnie nie moja bajka :/

    OdpowiedzUsuń