2014-11-30

006. "Glasslip", czyli letniego podsumowania cz.VI


 "Glasslip"
Data premiery: 03.07.2014
Czas trwania:  13 x ok. 24 min
Gatunek: Romans, Okruchy życia, Tajemnice
Studio: P.A.Works

~Opis fabuły~
Fukami Touko mieszka wraz ze swoją rodziną prowadzącą zakład szklarski w małym portowym miasteczku. Prowadzi ona spokojne, niczym niezakłócone życie nastolatki, w którym dużą część swojego czasu poświęca na spotkania ze swoimi znajomymi w małej kawiarence "Kazemichi". Pewnego dnia jednak do ich miasta przybywa Okikura Kakeru, tajemniczy chłopak, który twierdzi jej, że oboje potrafią zobaczyć i usłyszeć przyszłość...


  

~Recenzja~
Dokładnie pamiętam moją reakcję po zobaczeniu pierwszego odcinka "Glasslip" i nie będę ukrywać: była ona zdecydowanie pozytywna. Miałam wielką nadzieję, że prócz wątku miłosnego, autorzy powoli będą wyjaśniać wraz z tokiem fabuły wszelkie tajemnice, które już od samego początku zbudowały nad tytułem odpowiedni klimat, w dodatku powiedziałabym nawet, że widziałam w tej produkcji potencjał... A więc pytanie brzmi: Czy autorzy wykorzystali szansę i stworzyli z "Glasslip" kolejne warte obejrzenia anime z sezonu letniego 2014? Niestety myślę, że minusy przeważają nad plusami, a cały "potencjał", o którym wcześniej wspominałam, gdzieś po drodze zwyczajnie zanikł i tyle pozostało z pozytywnie rokującego tytułu... I choć teoretycznie moją recenzję mogłabym zakończyć właśnie w tym momencie, postaram się w jej dalszej części uzasadnić moją odpowiedź, więc jeśli jesteście ciekawi co dokładnie mi w "Glasslip" nie pasowało - zapraszam do czytania! ;)


Standardowo zacznijmy od krótkiego przedstawienia bohaterów. Także w ciągu tych trzynastu odcinków poznajemy pewną grupkę osób, a co za tym idzie mamy pełen wachlarz wątków, które w fabule prędzej czy później się pojawią. Więc... Fukami Touko, Takayama Yanagi, Imi Yukinari, Nagamiya Sachi oraz Shirosaki Hiro tworzą paczkę przyjaciół, w której jak się okazuje panuje pewna zasada - zakaz umawiania się między sobą. Choć wydaje się to dość rozsądnym posunięciem w utrzymaniu ich przyjacielskich stosunków, jest to też dla nich pewne utrudnienie. Otóż w tym momencie powstaje wielka mieszanka wybuchowa, bo: Touko jest obiektem westchnień Yukinariego, do którego z kolei czuje coś Yanagi (pomijając fakt, że pomimo iż nie łączą ich więzy krwi, są rodziną i razem mieszkają), a Hiro zakochany jest w Sachi, która prawdopodobnie nie jest obojętna w stosunku do Touko. Jakby tego było mało całą sytuację zaostrza pojawienie się Okikury Kakeru, o którego z pewnych powodów Yukinari i Sachi stają się zazdrośni. Jeśli myślicie, że to wszystko jest już tak pokręcone, że mogłoby konkurować o tytuł idealnego scenariusza do jednej z brazylijskich telenoweli to niestety muszę Was wyprowadzić z błędu. Dlaczego? Otóż Yanagi, zauważywszy co czuje Yuki do Touko, postanawia powiedzieć mu co do niego czuje, jednak wcześniej, nie wiadomo po co, dzwoni i informuje o tym swoją potencjalną rywalkę, która później oznajmia całej grupie, że ich zasada zostaje unieważniona i od teraz panuje pełen hai lajf w stosunku do umawiania się ze sobą. W dodatku powoli Touko zaczyna czuć coś do Okikury, a warto przypomnieć, że przecież oboje potrafią zobaczyć "skrawki przyszłości"... No ale autorzy zdaje się uznali za ciekawszy wątek sześciokąta miłosnego i tak właśnie tajemnica widzenia przyszłości powoli zaczęła zanikać na tle miłostek naszych bohaterów, rozwiązując ją na sam koniec najprostszym możliwym sposobem. Szkoda, ale tak właśnie dla mnie to wszystko wyglądało... Więc podsumowując na temat bohaterów: nie byli źli, choć postać Sachi naprawdę działała mi na nerwy nie licząc już, że jej wygląd zalicza ją do bohaterek, których po prostu nigdy nie polubię, tj. okulary i krótko ścięte, czarne włosy XD Szczerze nie pamiętam już zbyt wiele szczegółów, po których mogłabym moją decyzję w jakiś sposób ukierunkować, ale nie sądzę by reszta była jakoś specjalnie irytująca czy dająca się polubić. Mamy tutaj zestawienie różnych, ale dość typowych postaci, więc coś podobnego na pewno każdy z nas już kiedyś miał okazję zobaczyć. Naprawdę nie wiem co więcej mogłabym tutaj napisać...


Czas napisać coś na temat fabuły. Otóż jak już wspominałam początek wydał mi się naprawdę ciekawy i warty dalszego oglądania. Anime z gatunku romans, a jak wiecie dla mnie podobne tytuły od razu wydają się o wiele bardziej interesujące, w dodatku owiany tajemnicą, czego nie można było nie poczuć już od pierwszego odcinka. Wątek widzenia przyszłości był ciekawym pomysłem, który urozmaicał fabułę i nie pozwalał jej traktować jedynie jako kolejne romantyczne anime. Więc ja się pytam autorów: dlaczego? Dlaczego nie wykorzystaliście tej szansy i potraktowaliście widzenie przyszłości jako tło, a powinno być zupełnie odwrotnie? W dodatku wyjaśnienie wyglądało jak coś w stylu "Sory, przewidziało mi się" i tak naprawdę niczego więcej o tych ich całych "widzeniach" się nie dowiedzieliśmy. Dlaczego je widzą? Czym one są? Dlaczego tylko Touko i Kakeru? Czy ktoś mi może powiedzieć, czy kiedykolwiek coś na ten temat zostało powiedziane, czy to może tylko ja nie wyłapałam sensu tego wszystkiego? Chyba nie ma nic gorszego niż anime, które zaczyna wysoko i jedynie z każdym odcinkiem spada coraz niżej... Co prawda nie powiedziałabym od razu, że żałuję obejrzenia "Glasslip", jednak naprawdę wielka szkoda, że rozwinęło się to tak a nie inaczej. Wyszło anime, które nie ma sobą nic nowego do zaprezentowania i jedynie wielcy fani wszelkich romansów mogą wynieść z tego jakieś pozytywy. Ja się do takich osób zaliczam (choć przy seriach typu "Ao Haru Ride" czy "Kaichou wa Maid-sama" chociażby, "Glasslip" wypada smętnie) , ale jak już wspomniałam - liczyłam na coś zupełnie innego.


Nie da się ukryć, że sposób narysowania postaci jest bardzo w stylu P.A.Works, choć sama oglądałam wcześniej tylko "Angel Beats!", "Another" i "Tari Tari". Zwłaszcza z tym ostatnim tytułem widać wielkie podobieństwo i to właśnie dzięki niemu skojarzyłam sobie ową kreskę. Grafika jest mimo to bardzo ładna, schludna i pełna ciepłych kolorów, choć i tak za najlepszy jej element uznałabym tła. Pomimo, że sezon letni 2014 wydało serie o wiele lepszej kresce, myślę, że "Glasslip" pod tym względem trzyma się naprawdę dobrze. Jednak nie da się ukryć, że na największe brawa zasługuje tutaj oprawa dźwiękowa i może  na tyle opening ("Natsu no Hi to Kimi no Koe" od ChouCho), a tym bardziej nie ending ("Toumei no Sekai" wykonany przez Nano Ripe), a reszta soundtracku, którego autorem jest Matsuda Akito, wcześniej znany jako Nijine. OST kojarzy mi się z koncertami, na które często chodziłam z rodzicami i siostrą w dzieciństwie, grane przez niewielki zespół koncertowy złożony ze skrzypków, altowiolistów, kontrabasistę, wiolonczelistę, pianistę itd. Nie wiem dokładnie jak to określić, ale powiedziałabym, że w dużej mierze składał się z melodii eleganckich, ale przy tym lekkich i przyjemnych dla ucha. Muzykę zaliczam zdecydowanie na plus serii tak samo zresztą jak grafikę, bo nie da się ukryć, że są to jedne z lepszych elementów tego anime :)


~Podsumowanie~
Tak więc doszliśmy do końca i czas na krótkie podsumowanie. "Glasslip" miało potencjał, którego niestety nie wykorzystało i zrobiło z siebie kolejny romans, którego osobiście nie uznałabym za coś wielkiego i wartego obejrzenia. Myślę, że zabieranie się za tę serię jest wskazane jedynie fanom wszelakich wątków romantycznych, choć nie polecałabym oczekiwać historii wziętej prosto z mangi shoujo... Na mojej liście co prawda tytuł ten nie stoi na ostatnim miejscu i sama też nie żałuję czasu na niego poświęconego (w końcu i tak nikt mi go nie zwróci), ale sezon letni 2014 posiada o wiele lepsze serie i wątpię by plusy takie jak muzyka czy nawet oprawa graficzna były wystarczającym powodem, dla którego warto zabierać się za "Glasslip".

Fabuła: 2/5
Bohaterowie: 3/5
Grafika: 4/5
Muzyka: 4,5/5
Ocena ogólna: 2/5

Ocena końcowa: 6,2/10
A Wy co sądzicie o "Glasslip"?


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

7 komentarzy:

  1. Nie oglądałam, i po recenzji wiem, że nie będę oglądać. Takie zbiorowe "kochanie się" każdy w kimś innym jest nie fajne... Można się w pewnym momencie zgubić, kto kogo kocha.
    Bardzo fajnie napisana recenzja. c;
    Obserwuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam oglądać, ale teraz myślę, że szkoda mi czasu.
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Po twojej recenzji nie jestem pewna czy chcę to oglądnąć, a niedawno strasznie namawiałam na to mojego chłopaka XD. Teraz zwątpiłam. Chociaż kreska przekonuje, ale jeżeli potencjał nie został do końca wykorzystany to pewnie będę zła!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzuciłam po dwóch odcinkach.
    Nudnawe, nijakie i nic nowego nie wnosi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc to nie oglądałam, a że ostatnio przesadziłam typowymi okruchami życia to raczej w najbliższym czasie po tę serię nie sięgnę, zresztą po Twojej recenzji myślę, że to nie mój typ serii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze odcinki - "O, może coś z tego będzie.". Ale... Taak, czym dalej, tym gorzej. Grafika czy muzyka bardzo ładne, ale fabuła... Rety. Koniec końców nie było w tym wszystkim większego sensu, tak więc w dużej mierze zgadzam się z Twoją recenzją!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy odcinek zapowiadał tą serię dobrze, ale z kolejnymi odcinkami robiło się coraz nudniej. Jedyne co można pochwalić to animacja.
    Zgadzam się z twoją recenzją w stu procentach :3.
    PS. Śliczny wygląd bloga!

    OdpowiedzUsuń