2015-08-16

041. "Hibike! Euphonium", czyli wiosennego podsumowania cz. V

"Hibike! Euphonium" 

Data premiery: 07.04.2015
Czas trwania: 13 x ok. 24 min
Gatunek: Muzyczne, Szkolne, Okruchy życia
Studio: Kyoto Animation
Bazuje na: Novel
>>Zapowiedź<<

~Opis fabuły~
 Oumae Kumiko już w gimnazjum należała do szkolnej orkiestry dętej, mimo to nigdy niespecjalnie wierzyła w dokonanie przez nich jakiegoś przełomowego sukcesu. Jej nastawienie stało się źródłem pewnego nieprzyjemnego incydentu z Kousaką Reiną, która przeciwnie do niej, bardzo liczyła na kwalifikację ich zespołu do Krajowych. Zaczynając swoją naukę w Liceum Kitauji, Kumiko spotyka na swojej drodze Kirishimę Sapphire i Katou Hazuki, które planują wstąpić do klubu orkiestry dętej. Kiedy w trójkę postanawiają udać się tam "na zwiady", niespodziewanie okazuje się, że Reina również uczęszcza do Kitauji i bez wahania pragnie dołączyć do zespołu. Wciąż pamiętając co wydarzyło się pomiędzy nimi w gimnazjum, Kumiko zaczyna wahać się odnośnie swojej własnej kandydatury...






 ~Recenzja~
Jeśli staracie się czytać moje recenzje regularnie lub, za co jestem baaaaardzo baaaaardzo wdzięcza, faktycznie czytacie je z tygodnia na tydzień, możliwe że nie umknęła Waszej uwadze informacja o moim nastawieniu do Kyoto Animation, które przecież jest moim najukochańszym studiem i nie potrafię przejść obojętnie obok jego prac. Na jego widok cały sezon od razu lepiej wygląda w moich oczach, a że zima 2014/2015 nie zawierała w sobie ani jednego tytułu wychodzącego spod owych skrzydeł, "Hibike! Euphonium" wywołało we mnie falę niewyobrażalnej euforii i nadziei na coś ślicznego, przyjemnego i godnego polecenia Wam, moi drodzy czytelnicy ;) A to, że akurat trafiła nam się seria o szkolnej orkiestrze dętej to już inna sprawa, bo z wyjątkiem produkcji o idolach, muzyczne tytuły bardzo lubię i zaniechać ich oglądania nie zamierzam ^ ^ Także nie przedłużając już dłużej, zapraszam do czytania dzisiejszej recenzji!


Główna bohaterka, Oumae Kumiko, już od samego początku wydała mi się dość nietypową, jeśli chodzi o postacie żeńskie w anime i ani wcześniej, ani teraz nie jestem w stanie przypomnieć sobie (choć na pewno takowe już się kiedyś pojawiały, tylko może niekoniecznie w mojej kolekcji) żadnej konkretnej osoby o takim charakterze. Jakby to uzasadnić... Być może trafiła do mnie jej naturalność? Podczas gdy często mamy do czynienia z bohaterkami, które w mniejszym lub większym stopniu skłaniają się ku jakiemuś konkretnemu schematowi zachowań (np. pozytywizm, negatywizm, kompletny brak zainteresowania w tym co je otacza, waleczność i tak dalej, i tak dalej), tak Kumiko nie wydaje się wyróżniać niczym konkretnym, a jednocześnie posiada w sobie odrobiny cech z każdych tego typu kategorii. Tak jakby autorzy wzięli pierwszą lepszą, całkowicie zwyczajną dziewczynę, dali jej swoją własną wolę i nie próbowali w żaden sposób podkoloryzować jej charakteru. Według mnie jest to naprawdę miła odmiana i choć dla wielu z Was może wydać się nudna i mało interesująca, ja jestem postacią Kumiko naprawdę zauroczona. Nie wiem jak mogłabym to Wam inaczej wytłumaczyć :) Kolejną postacią, która przykuła moją uwagę swoją osobowością jest Taki Noboru, nowy opiekun orkiestry dętej liceum Kitauji. Pomimo swojego przyjaznego usposobienia, Taki-sensei nie boi się mówić co mu nie pasuje, co trzeba poprawić i co w grze jego wychowanków jest beznadziejne. Konkretnie dąży do wyznaczonego celu, nie zważając na to, czy komuś się to podoba czy nie, w związku z czym często dochodziło pomiędzy nim a uczniami do pewnych spięć - i wcale się im nie dziwię. To jest ten typ nauczyciela, który pomoże i doradzi, ale nie będzie na siłę próbował kogoś do siebie przekonać. Raz go kochasz, raz nienawidzisz i podejrzewam, ze niewielu było w stanie polubić go od samego początku fabuły. Następna bohaterka, o której na pewno można powiedzieć, że w pewien sposób wyłamuje się z tak często spotykanych w anime schematów, jest Kousaka Reina. Co ja mogę powiedzieć - ona jest naprawdę dziwna, a przy niezwykle oryginalna i choć niespecjalnie udało jej się zyskać moją sympatię, nie potrafię jej tego odmówić. Nie zważając na to, czy zdobędzie przyjaciół czy nie, podobnie jak Taki-sensei będzie dążyła do wyznaczonego sobie zadania. Być może nie widać w tym niczego niezwykłego, ale to co czyni ją postacią "inną" jest jej zachowanie czy sposób rozumowania. Jeśli chodzi o resztę bohaterów nie są oni aż tak różni jak Kumiko czy Reina, ale z całą pewnością są oni sympatyczni i naprawdę miło ogląda się ich zmagania w orkiestrze. Chociażby dwie przyjaciółki Kumiko - Hazuki i Sapphire, a także Shuichi, Asuka, Haruka i wielu, wielu innych :) Dodam jeszcze, że autorzy, ku mojemu zadowoleniu i cichym nadziejom, zdołali wpleść pomiędzy wątkami odrobinę delikatnego romansu, ale także ku mojemu NIEZADOWOLENIU, pomiędzy Kumiko i Reiną utworzyła się jakiś pseudo-yuri zażyłość, a jak wiecie, ja do fanek tego gatunku nie należę i należeć nie zamierzam. Być może nie udało się tego inaczej rozwiązać, być może istniało to tylko dla przyciągnięcia widzów, ale jest to chyba jedyny element, który mi się w "Hibike! Euphonium" tak bardzo nie spodobał.


W ciągu tych trzynastu odcinków obserwujemy zmagania orkiestry dętej liceum Kitauji, którzy pomimo dość marnych umiejętności (o czym widz dowiaduje się już na samym początku i nie potrzeba muzyka żeby stwierdzić, że coś w ich grze faktycznie jest nie tak) decydują dostać się na Krajowe. Ciężka praca się opłaca - nieśmiertelny motyw, który był, jest i zawsze będzie się w anime pojawiać tutaj zapuścił swoje korzenie bardzo głęboko. A dlaczego przekaz ten jest tak bardzo popularny? Bo motywuje, zmusza do działania i napełnia pozytywną energią ;) Sama podczas oglądania zaczęłam myśleć, że naprawdę brakuje mi tego typu emocji, że muszę coś zmienić w swoim życiu i coś z nim zrobić. Przestałam trenować - bo mnie nie lubili, bo jestem leniwa, bo mi nie wychodziło. Zapomniałam już jak to jest pokonać pewne ograniczenia, zwiększać swoje umiejętności i cieszyć się z osiągniętego sukcesu, więc jednym słowem - poczułam się naprawdę beznadziejną i nic nie wartą osobą. Oczywiście to nie tak, że "Hibike! Euphonium" zawiera w sobie tylko te pozytywne elementy ciężkiej pracy. Historia w nim przedstawiona pokazała również, że czasami trzeba coś poświęcić, ustanowić w swoim życiu priorytety i nawet pomimo włożonego w coś wysiłku, wciąż może nam się nie udać osiągnąć to, co pragniemy. Dlatego też do samego końca nie byłam pewna, jak autorzy zapragną zakończyć ową serię... No, ale mimo tego jak przyjemna i sympatyczna fabuła "Hibike! Euphonium" by nie była, produkcja ta nie może pochwalić się wielką oryginalnością, to chyba jasne. Mnie się bardzo podobało, każdy odcinek oglądało mi się bardzo miło i zawsze z dużym zaciekawieniem sięgałam po kolejne. Jednak ja sama w sobie bardzo lubię szkolne anime z takim przesłaniem, rzadko (o ile w ogóle) zdarza się też by nie zdały one swojego egzaminu, więc jeśli nie podzielacie mojego entuzjazmu - może zdarzyć się również, że nie podzielicie mojego zdania odnoście tego tytułu. Oczywiście chciałabym go Wam polecić - jest to jedna z tych serii, dla których nie miałabym nic przeciwko powstania kontynuacji - ale doskonale zrozumiem, jeśli spokojny i delikatny charakter "Hibike! Euphonium" nie przypadnie wszystkim do gustu ;)


Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że dla mnie jest to jedna z najładniejszych serii wiosennego sezonu. Kyoto Animation jeszcze nigdy mnie nie zawiodło - grafika jest schludna, dopracowana, posiada wiele detali i przede wszystkim doskonale pasuje do całości. Te kolory, ta szczegółowość... Jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem :) No a jak na muzyczne anime przystało, również i soundtrack musi spełniać pewne wymagania. Delikatny i subtelny jak cała seria, w dodatku nigdy nie spodziewałabym się, że tak bardzo spodoba mi się dźwięk instrumentów dętych! Tutaj nie będę się wiele rozwodzić, bo naprawdę nie ma nad czym ;) Moment rozbrzmiewania pierwszych dźwięków openingu ("DREAM SOLISTER" - TRUE) był jednym z moich ulubionych w każdym odcinku, a ending ("Tutti!" - Kitauji Quartet), choć nie wzbudził we mnie aż tak wielkiej sympatii, słuchało mi się na zakończenie każdego odcinka bardzo przyjemnie. W kwestiach technicznych naprawdę nie mogę "Hibike! Euphonium" niczego zarzucić ;)


~Podsumowanie~
"Hibike! Euphonium" jest jedną z moich ulubionych serii wiosennego sezonu i z całą pewnością, będę sobie ją wspominała bardzo, bardzo dobrze. Sympatyczny i przyjemny tytuł doskonały na wieczór i odpoczynek po ciężkim dniu, np. w szkole. Polecam wszystkim, lubującym się w tych gatunkach czy tak jak ja, entuzjastycznie podchodzącym do produkcji z motywującym przesłaniem. Z mojej strony to wszystko co chciałam napisać ;) Jestem na tak!

Fabuła: 4,5/5
Bohaterowie: 4,5/5
Grafika: 5/5
Muzyka: 5/5
Ocena ogólna: 5/5

Ocena końcowa: 9,6/10
A Wy co sądzicie o "Hibike! Euphonium"?


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

3 komentarze:

  1. Kiedyś to obejrzę, bo wygląda fajnie. Ale kiedy to będzie? Nie wie nikt XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja znowu aż wstyd się przyznać jestem do tyłu z tym, co wypuszcza ostatnio KyoAni. >.< Może moje pozytywne odczucia do produkcji tego studia nie dorównują Twoim, ale zazwyczaj również bardzo dobrze bawię się przy ich anime, w związku z czym z miłą chęcią je oglądam. Ten tytuł mam w planach, ale coś się nie mogę za niego zabrać. ^^"

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej serii, ale jakoś tak nie mogę się zabrać. Zmuś mnie :D

    OdpowiedzUsuń