2015-12-13

056. "GATE: Jieitai Kanochi Nite, Kaku Tatakaeri", czyli letniego podsumowania cz.X

"GATE: Jieitai Kanochi Nite, Kaku Tatakaeri"

Data premiery: 03.07.2015
Czas trwania: 12 x ok. 24 min
Gatunek: Akcja, Przygodowe, Fantasy, Militaria
Studio: A-1 Pictures
Bazuje na: Light Novel

~Opis fabuły~
Pewnego dnia w Japonii pojawiła się tajemnicza brama, z której wyłoniły się liczne potwory i rycerze, atakując mieszkańców prefektury Ginza. Siłom Samoobrony udało się odeprzeć najeźdźców, jednak niedługi czas później, rząd postanowił wysłać żołnierzy na drugą stronę owej bramy i zbadać sytuację nieznanych im terenów. Wśród załogi znalazł się Itami Youji, zapalony otaku, który po swoim bohaterskim czynie podczas inwazji, awansował do roli podporucznika...



~Recenzja~
"GATE: Jieitai Kanochi Nite, Kaku Tatakeri" ("BRAMA: Tak walczyły tam Siły Samoobrony" - mniej więcej tak prezentuje się tłumaczenie tytułu) początkowo znajdowało się w mojej głównej letniej liście 2015, jednak jak pewnie się domyślacie, z pewnych powodów serii tej nie ukończyłam w przewidzianym dla niej czasie. Dlaczego? Choć jeszcze rok temu nie potrafiłabym tak łatwo podjąć decyzji o porzuceniu jakiejś serii kiedy obejrzałam już pewną część jej odcinków, obecnie dużo łatwiej jest mi zaakceptować fakt, iż na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie czegoś do końca obejrzeć i zaplanować powrót na czas bliżej nieokreślony. Jest to nic innego jak skutki uboczne ograniczonego wolnego czasu i choć w wakacje tego czasu tak czy inaczej powinnam i faktycznie miałam więcej niż mogłabym sobie teraz wymarzyć, zaległości w "GATE" namnażały się już od mniej więcej początku sierpnia. O przyczynach takiego obrotu sytuacji opowiem co nieco w dalszej części dzisiejszej recenzji, jednak w takich przypadkach zazwyczaj wychodzę z założenia, że "nadrobię jeszcze przed zakończeniem", aby potem móc ładnie dla Was, niemalże na czysto, wszystko zrecenzować. Guzik prawda! MAL jak zwykle zrobił mnie w bambuko i zanim się zorientowałam, dla "GATE" zamiast początkowych chyba 24-ech odcinków, przewidziane zostało podzielenie serii na 2 cour. Zanim się obejrzałam moje postanowienie legło w gruzach. a że ostatecznie i tak ani czasu ani chęci na odrabianie wszystkiego na łeb na szyje nie miałam, stanęłam na tym aby obejrzeć owe anime od początku jako jedną (acz odrobinę wyróżnioną) z pozostałości tegorocznego lata. I tak oto jestem! Lepiej późno niż wcale, prawda? :)


Z takim typem bohatera jak Itami Youji, na pewno każdy z Was się już kiedyś spotkał. Jest to powiedziałabym dość popularny charakter wśród postaci przeróżnych anime, gdyż można go wykorzystać na naprawdę wiele sposobów i stosunkowo nie trudno jest takie osobowości polubić. Pod tym względem Itami od początku nie musiał się martwić o pozytywny odzew z mojej strony ;) Z zewnątrz naprawdę sympatyczny człowiek, uchodzący nieco za głupola, który poza jedną konkretną rzeczą, jaką jest jego pasja, nie potrafiłby nic zrobić (sam stwierdził, że pracuje tylko po to, aby mieć pieniądze na swoje hobby), a jednak niedługą chwilę później ukazuje się widzowi jako odważny i zdecydowany żołnierz, nie wahający się zabić dla ratowania życia cywili. Ponarzeka, ale i tak wykona swoją pracę, w dodatku odznaczając się rozwagą, zapobiegliwością i na pierwszy rzut oka zupełnie nie pasującą do jego osoby inteligencją. Nie wspominając już o tym, że ani na chwilę nie zapomniano o jego sympatycznej i pełnej humoru osobowości, która w połączeniu z zaskakującą stroną dorosłego i odpowiedzialnego mężczyzny, tworzy naprawdę udany duet. A tak z innej strony - żołnierze. Serie policyjne i militaria należą do czołówki moich ulubionych kategorii jakie można umieścić w anime, być może dlatego, że ukazują często one pozytywne relacje pomiędzy partnerami zawodowymi czy jak w "GATE" na przykład, całą załogą Sił Samoobrony. Jest to kolejny, bardzo pozytywny element kwestii bohaterów, której nie zabrakło w owym tytule, a który zdecydowanie umila oglądaną historię. No i na sam koniec - fantasy. Jak pewnie nie trudno się domyślić, w związku z wyprawą na drugą stronę bramy, znaczną część tej serii zajmują postaci fantastyczne, bo choć większość populacji Specjalnego Regionu stanowią ludzie, Itami i jego załoga spotkają na swojej drodze czarodziei, elfy, smoki, a nawet dziewczyny z kocimi uszami ;) W związku z czym do gamy naszych najważniejszych bohaterów dołączyły również: Lelei, dziewczyna zdolna do używania magii i niezwykle zainteresowana "Ludźmi w zieleni", Tuka, blondwłosa elfka oraz Rory - półbogini, kapłanka boga wojny Emloya, nazywna "Żniwiarką" (nie bez powodu...). Z czasem przyjdzie nam również poznać księżniczkę imperium Pinę, przywódczynię pewnego zakonu rycerskiego, co daje nam pełen wachlarz nowych, co prawda również dość standardowych, charakterów. Najmocniejszą stroną bohaterów "GATE: Jieitai Kanochi Nite, Kaku Tatakaeri" jest zdecydowanie ich sympatyczność i myślę, że nawet pomimo ich dość niskiego poziomu oryginalności, jest to ogromny plus dla całości. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że nawet najbardziej przeciętna seria zyskuje wówczas na sympatii ze strony widza i dużo przyjemniej ogląda się każdy kolejny odcinek, kiedy znajdują się w nim lubiane przez nas postaci. Nie będę ukrywać, że sama dużo bardziej interesuje się ponownym zobaczeniem Itamiego i reszty w nowym sezonie (zapowiedzianym na zimę 2015/2016), aniżeli samą fabułą i zakończeniem owej produkcji, w związku z czym skora jestem wybaczyć autorom trzymanie się ich ogólnych schematów. Ogólnie rzecz biorąc, oceniam tę kwestię naprawdę pozytywnie i myślę też, że na taki wynik "GATE" sobie zasłużyło :)


Sama fabuła zapowiadała się tak mało oryginalnie, że aż szkoda o tym mówić. Chyba powinniśmy się już przyzwyczajać do obecności tego typu serii, w których "pewnego dnia coś otworzyło się i potwory się pojawiły", w każdym nowym sezonie ;) Tak czy inaczej jest to kolejny element, który wykorzystać można na naprawdę wiele sposobów, a w "GATE" użyto według mnie naprawdę ciekawego motywu starcia dwóch zupełnie różnych cywilizacji - współczesnej Japonii i zacofanego względem niej Regionu Specjalnego. Choć osobiście spodziewałam się dużo więcej odkrywania i poznawania innego świata, fabuła okazała się naprawdę przyjemna i zabawna - co nie zmienia faktu, że nie jest to akcja górnych lotów, zasługująca na nie wiadomo jakie komentarze zachwytu. Dla mnie jest to seria dość normalna, ani wybitnie dobra, ani zła, zasługująca na ocenę odrobinę powyżej przeciętnej. Bardzo nie spodobało mi się podejście do różnych języków, bo niby był z tym jakiś problem, a jednak nie różniły się one od siebie praktycznie niczym. Wprowadziło to niemałą dezorientację z mojej strony w niektórych odcinkach i uważam, że można było to przedstawić w odrobinę lepszy sposób. Był to chyba jedyny minus fabuły jaki naprawdę we mnie uderzył, no ale jak już pisałam, tak czy inaczej nie było to nic specjalnego. Miło się oglądało, ale nie odczuwałam też wielkiej potrzeby i niecierpliwości względem kolejnych odcinków. Szczerze mówiąc niewiele interesuje mnie zakończenie (zresztą nie trudno jest go przewidzieć, prawda?) i tak jak wspominałam w akapicie o bohaterach, dużo bardziej przemawia do mnie oglądanie sequela "GATE" ze względu na postaci (swoją drogą nie wiem czy dałabym radę obejrzeć ten tytuł w wersji 24-odcinkowej...). Przyznam się Wam również, że nawet za pierwszym razem nie odczułam żadnego wielkiego "WOW" względem fabuły i chęci dalszego oglądania - po prostu uznałam tą serię za wartą późniejszego zrecenzowania i ewentualnego przeciwstawienia się jemu pozytywnemu odzewowi ze strony innych widzów. W związku z tym nie czuję się zawiedziona. Myślę, że w głębi serca od początku czułam, że w moim przypadku tak to się właśnie skończy :) 


A-1 Pictures przeszło ze mną całkiem długą drogę - z początku nie byłam do ich prac przekonana, a teraz? Z produkcji na produkcję studio to udowadnia, co potrafi :) Grafika "GATE" jest naprawdę dobra. Tła są wręcz wyśmienite - bardzo dopracowane i szczegółowe, o ślicznych i nasyconych barwach. Sam projekt postaci również nie budzi większych zastrzeżeń, ale... No właśnie. Zawsze musi być jakieś ale ;) Twarze postaci przedstawiane z trochę dalszej perspektywy potrafiły perfidnie tracić na swojej dokładności, a i raz też zdarzyło się, że dotychczas bardzo dobre animacje, przerodziły się w niezwykle sztuczny i po prostu brzydko wyglądający skomputeryzowany efekt. No dobra, był to tylko jeden raz, ale nawet jeśli... Ciężko jest mi teraz o nim zapomnieć, zwłaszcza, że wypadło to beznadziejnie! Tak czy inaczej, ocena "GATE" za grafikę będzie wysoka, tak samo jak za muzykę, gdyż soundtrack jest naprawdę warty uwagi :) Są to te typy melodii, które najbardziej sobie cenię - podniosłe, w większości wykonywane przez pełną orkiestrę, a co za tym idzie, pochodzące z gatunku muzyki klasycznej... Choć OSTy mistrza Sawano pełne współczesnych dźwięków robią na mnie równie duże wrażenie, nie ma to jak przepiękne soundtracki jak ten, stworzony przez Yoshiaki Fujisawę :) Opening ("GATE: Sore wa Akatsuki no you ni" - Kishida Kyoudan & The Akeboshi Rockets) dużo bardziej mi się spodobał niż ending ("Prism Communicate" - Risa Taneda (Rory), Hisako Kanemoto (Tuka), Nao Touyama (Lelei)), być może dlatego, że bardziej wpada w moje gusta muzyczne. Tak czy inaczej nie mam żadnych większych zastrzeżeń, a kwestie techniczne na pewno wypadły ogólnie rzecz biorąc, bardzo dobrze :) 


~Podsumowanie~
"GATE: Jieitai Kanochi Nite, Kaku Tatakeri" zdecydowanie zasługuje na kilka dobrych słów - sympatyczni bohaterowie, bardzo dobra grafika i soundtrack, przyjemna fabuła... - jednak wciąż nie jest to anime, które mogłoby stanąć na pierwszym miejscu podium w moim letnim rankingu. Choć nie posiada on wielkich i znaczących minusów, przez które nie mogłabym Wam tego tytułu polecić, osobiście uważam go za produkcję nie tyle przeciętną, co po prostu normalną, nie wyróżniającą się jakoś specjalnie na tle innych serii tego sezonu. Tak czy inaczej myślę, że za kilka miesięcy spotkamy się jeszcze w recenzji kontynuacji, którą obejrzę, bo obejrzę, niekoniecznie spodziewając się po niej czegoś lepszego :) Do napisania!

Fabuła: 3/5
Bohaterowie: 3,5/5
Grafika: 4/5
Muzyka: 5/5
Ocena ogólna: 2,5/5

Ocena końcowa: 7,2/10
A Wy co sądzicie o "GATE: Jieitai Kanochi Nite, Kaku Tatakaeri"?


PS: Zachęcam do zaobserwowania mnie na INSTAGRAMIE :) Do zobaczenia za tydzień!

Pozdrawiam
Kusonoki Akane

3 komentarze:

  1. A to natomiast mój największy zawód ubiegłego sezonu, nie żebym czegoś od tej serii oczekiwała, w końcu wiedziałam, że pakuję się w haremówkę, ale chyba jednak wydawało mi się, że może będzie lepsza od innych, może bohaterki przypadną mi do gustu, może chociaż humor będzie na poziomie, ale niestety, o ile pierwszy odcinek był w miarę znośny, po drugim już wiedziałam, że będzie ciężko. Zdarza mi się zmuszać się do oglądania czegoś, ale ten tytuł to dla mnie naprawdę była droga przez mękę, więc po drugi sezon na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio jestem trochę zacofana w temacie anime, więc nie słyszałam o tej serii. Na razie po nią nie sięgnę, bo teraz, ze względu na brak czasu, oglądam tylko klika serii. :< Świetny wygląd bloga! Nagłówek jest przeuroczy. :D Z chęcią zaoobserwowałabym cię na Instagramie, ale nie mam tam konta... Chlip. :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój znajomy fapie nad jedną z loli, ktoś inny w necie mówi, że tu jest nacjonalizm ;_; Nie.

    OdpowiedzUsuń