2016-06-05

075. "Dimension W", czyli zimowego podsumowania cz.IX

"Dimension W"

Data premiery: 10.01.2016
Czas trwania: 12 x ok. 24 min
Gatunek: Akcja, Sci-Fi, Seinen
Studio: Studio 3Hz / Orange
Bazuje na: Manga

~Opis fabuły~
W niedalekiej przyszłości, po znalezieniu czwartego wymiaru zwanego Wymiarem W, ludzkość nareszcie posiadła niewyczerpalne źródło energii. Pozyskując ją dzięki specjalnym cewkom, stworzony został System Światowy, który razem z New Tesla Energy i pozostałymi z 60-ciu państw świata, dostarcza energię na całym globie. Zadaniem NTE jest również wynajdywanie nieoficjalnych cewek, krążących wśród obywateli. W tym celu powołani zostali Zbieracze, wymieniający znalezione cewki za nagrody. Wśród nich znajduje się również Mabuchi Kyouma, nienawidzący cewek mężczyzna, który na jednej z misji spotyka dziewczynę-robota, Mirę...



~Recenzja~
Kolejny z moich zimowych typów! "Dimension W" już od początku zapowiadało się na jedną z lepszych serii tego sezonu, więc nie było nawet możliwości, żeby i w owym podsumowaniu recenzja na jej temat się nie pojawiła ;) Bardzo kusząca główna rola jednego z moich ulubionych seiyuu, Ono Daisuke, stanowiła chyba jeden z najgłówniejszych dla mnie elementów, dla którego warto było tej serii oczekiwać, zwłaszcza, że ostatni raz kiedy oglądałam produkcję z jego głosem u postaci wiodącej, miał miejsce w 2014 roku (w "Barakamon" - >>recenzja<<). No ale nieważny jest powód! Ważne, że "Dimension W" również i na moim ekranie miało szansę zaistnieć, a jaki był tego rezultat... Zapraszam do dalszego czytania!


Mabuchi Kyouma... W świecie, w którym już niemalże wszystko zasilane jest cewkami, on wciąż pozostaje przy "starych" metodach, jeździ samochodem na paliwo, a zapłatę przyjmuje w połowie gotówką, w połowie benzyną. Dlaczego tak bardzo nienawidzi cewek - nikt z nas nie wie, ale nawet bez nich, Kyouma radzi sobie bardzo dobrze. Wspaniałe umiejętności walki, siła, zręczność i brak zawahania... Kolejne elementy zmuszające widza do zadania sobie pytania: Kim jest Kyoma? Myślę, że nie tylko ja od początku uznałam poznanie odpowiedzi odnośnie jego postaci za punkt, którego twórcy nie mogą pominąć. Przede wszystkim te związane z cewkami - jest to zbyt ważna informacja, aby o niej w ogóle nie wspomnieć, ale nie martwcie się: im dalej widz brnie w fabułę, tym więcej o Kyoumie się dowiaduje :) Tak czy inaczej jest to ten typ postaci, który bardzo łatwo zyskuje sobie sympatię widza, a przynajmniej z własnego doświadczenia mogę tak właśnie założyć. Z zewnątrz przerażający, dbający tylko o swój interes i o nagrodę, jaką może uzyskać za dobrze wykonaną pracę. Nie jest on bohaterem, który z chęcią popędzi potrzebującym na ratunek - szybciej ich zostawi, jeszcze sobie w między czasie ponarzekając. Mimo to można na nim polegać, jest szczery do bólu i jak pewnie się domyślacie - wewnątrz skrywa dużo lepszą stronę, której nie pokazuje często, ale widz dobrze wie, że gdzieś ona tam właśnie jest ;) W poznaniu jej pomoże rzecz jasna jego przeszłość, dzięki której dał się lepiej poznać zarówno nam, jak i jego nowej partnerce. No właśnie, jego partnerka! Mira jest robotem, który jak na roboty, zachowuje się znacznie bardziej ludzko, niż jak to powinno w rzeczywistości wyglądać. Odczuwa emocje, myśli samodzielnie, podejmuje własne decyzje - prawie jak zwyczajna dziewczyna, tylko potrafiąca nieco więcej niż normalny człowiek. Mila, serdeczna, pomocna, dbająca o innych... To całkowite przeciwieństwo wpadło na Kyoumę zupełnie przypadkiem, gdyż nielegalne cewki, które pomogły by jej ojcu, a których przejęciem nasz Zbieracz został zobowiązany, zebrały ich w tym samym miejscu i w tym samym czasie w bazie jednego z gangów. Późniejsze wydarzenia skończyły się tym, że Kyouma postanowił potraktować Mirę jako swoją nagrodę, jednak ku zdziwieniu wszystkich, ona poprosiła o pracę w Agencji z Odzysku. No ale to są wydarzenia, które poznać powinniście już sami ;) Tak czy inaczej mamy tutaj duo człowieka i robota (który swoją drogą działa dzięki cewce) i jak pewnie się domyślacie, stosunki między nimi są raczej napięte. Mira się stara, ale Mabuchi nazywa ją tosterem i tak właśnie popularny typ drużyny ma miejsce również i w "Dimension W". Bohaterowie nie są oryginalni. Myślę, że tym stwierdzeniem nikogo nie urażę, bo teraz już naprawdę trudno o oryginalność, ale! To co przybliża bohaterów do niepowielania standardów jest to, co reprezentuje ich historia. Naprawdę doceniam postaci, które posiadają swoją przeszłość, widz ją poznaje i dostrzega skutki w teraźniejszości. Nawet jeśli nie są one nie wiadomo jak wymyślne, zawsze lepiej jest mieć przed sobą kogoś, nad kim trzeba było odrobinę przysiąść i coś w tym kierunku stworzyć. A twórcy "Dimension W" postawili wszystko głównie na jedną kartę - na Kyoumę, który nie dość, że prowadzi widza przez fabułę, to jeszcze ją buduje i stanowi jej główny element. Być może reszta postaci nieco na tym ucierpiała, ale widać, że zostało to zrobione z pomyślunkiem, gdyż przeszłość głównego bohatera jest przemyślana, spójna i ciekawa. Może i motyw w niej zawarty nie był w 100% dla mnie nowym, ale póki co jeszcze był w stanie mnie nieco zaskoczyć :) I tak oto główny bohater stanowi trzon całej serii, co więcej, mocny trzon, gdyż w pełni zadowala, ciekawi i myślę, że nawet jeśli nieco brakuje mu tej oryginalności, stanowi mocny plus dla całości. 


Tak jak wyżej wspomniałam, Mabuchi Kyouma jest głównym elementem tej fabuły. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu jest głównym bohaterem, jednak oglądając, naprawdę czułam tą wagę przywiązaną do jego postaci. Ostatnie tytuły były mocno nastawione na grupę - być może dla tego właśnie "Dimnesion W" wydało mi się pod tym względem takie ciekawe i nieco inne. Twórcom jednak trzeba przyznać, że podołali zadaniu, dostarczając widzowi naprawdę ciekawej i wciągającej fabuły. Pierwszy odcinek był wprowadzeniem - poznaliśmy tam bohaterów. Drugi odcinek zwrócił uwagę na jeden z kluczowych wątków serii, związany z Numerami. Kolejne epizody brnęły coraz dalej i dalej, w między czasie zdradzając nam coraz więcej i więcej, dając kolejne elementy układanki, które zgrabnie tworzyły szablon do historii. Od mniej więcej ósmego odcinka, rozpoczynał się ostateczny punkt "Dimension W", który w moim wykonaniu wyglądał miej więcej tak: akcja, akcja, akcja, całkowicie nowa, zaskakująca informacja/wydarzenie. I tak przez pięć ostatnich epizodów. Nie przesadzę mówiąc, że prawdziwa fabula rozpoczyna się dopiero wtedy, ale bez wątpienia bez poprzednich odcinków, do niczego byśmy nie doszli. Nie ma tutaj niepotrzebnych wątków - warto zwracać uwagę na wszystko i układać to sobie w głowie. Możemy się kłócić, co było przewidywalne, a co mogłoby mimo wszystko otrzymać odrobinę więcej wyjaśnienia, jednak nie zmienia to faktu, że fabuła "Dimension W" została naprawdę przemyślana. Mamy tutaj pełen świat, początek, przebieg i koniec. Ma to sens, a i nie wszystko zostaje podane widzowi na tacy i zakończenie skupia wszystkie zdobyte w międzyczasie informacje, nie. Jak już pisałam, każdy odcinek ma swoje znaczenie i to czego dowiedzieliśmy się wcześniej, ma swój udział w ciągu dalszym i warto o tym pamiętać. Jest to bardzo zgrabnie zbudowana historia, która mimo wszystko nie jest skomplikowana, aczkolwiek zawiera w sobie całkiem sporą liczbę elementów, a przynajmniej ja po obejrzeniu całości, odniosłam takie wrażenie. Dużo akcji, odrobina tajemnicy i intryg, a wszystko to spakowane w solidne pudełko, czyniące "Dimension W" naprawdę wartą poświęcenia czasu serią - dla czystej rozrywki, ale z konkretną, ciekawą tematyką.


Pod względem technicznym jestem zadowolona. Nie jest to najlepsza grafika jaką widziałam, ale muszę przyznać, że z animacjami radzi sobie naprawdę dobrze. Są dynamiczne i płynne, również projekty postaci wyglądają ładnie i przez większość czasu nie brakuje im dopracowania. Przyczepić się można do pojedynczych przypadków, ale ogólnie rzecz biorąc, wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Gdyby tylko tła były ciekawsze, to można by mówić o naprawdę bardzo dobrej grafice, pod tym względem natomiast zostanę przy ocenie dobrej dla "Dimension W". Tak. To anime jest naprawdę dobrze wykonaną serią. Co się tyczy oprawy muzycznej... Na tyle na ile zwróciłam na nią uwagę podczas oglądania, oceniłabym ją na przyzwoitą, która dobrze oddaje charakter serii - nowoczesny, współczesny - nazywajcie jak chcecie. Zdążyłam jednak przesłuchać soundtracku na spokojnie i nie mam pojęcia, jak umknęła mi większość tych cudownych melodii. OST stworzony przez nie tylko Yoshiaki Fujisawę, ale także Go Shiinę (póki co kompozytor dla mnie nowy, choć w planach jest "God Eater") jest świetny. Naprawdę nie spodziewałam się tak dobrego soundtracku. Cudo. "Dimension W" to również ponowne spotkanie z STEREO DIVE FOUNDATION, które po letnim "Gangsta." (>>recenzja<<) z 2015 roku, zaszczyciło na kolejnym openingiem - "Genesis". Naprawdę ciekawi mnie czy będę go tak namiętnie słuchać jak ich poprzednika, ale póki co jestem jak najbardziej na tak. Endingiem natomiast zajął się zespół Fo'xTails w utworze (już drugi w tym sezonie o tym samym tytule) "Contrast". Bardzo mi się spodobał. Dla mnie "Dimension W" pod względem muzyki, nie ma żadnych minusów - brawo!


~Podsumowanie~
"Dimension W" jest serią, z której wielkich mądrości życiowych nie wyciągnięcie, ale nie tego oczekiwać trzeba od każdego nowego anime, prawda? Produkcja ta jest dla tych, którzy oczekują dobrej, przemyślanej i zgrabnej fabuły, na którą warto poświęcić czas i która dostarczy pozytywnych wrażeń i ciekawej rozrywki. Bo anime przecież ogląda się też dla zabawy, a co jest lepszego, niż satysfakcjonujący widza seans? Wersja troszeczkę bardziej wymagająca, bo trochę informacji trzeba zbierać, ale to dla tych, co cenią sobie nie tylko akcję, ale i jej sens ;) Głównie widzę tutaj przed ekranem panów, ale jestem jednym z tym przykładów, że paniom też się może spodobać. No co to dużo gadać - to jest po prostu bardzo dobra seria! 

Fabuła: 4/5
Bohaterowie: 3,5/5
Grafika: 4/5
Muzyka: 5/5
Ocena ogólna: 4/5

Ocena końcowa: 8,2/10
A Wy co sądzicie o "Dimension W"?


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

9 komentarzy:

  1. O! Zmieniło się tutaj trochę :D Ładny ten nowy szablon.
    Słyszałam kiedyś o tym anime. Na razie skupiam się na czytaniu książek (strasznie je ostatnio zaniedbałam) więc nie wiem kiedy po jakiekolwiek sięgnę :/ Pomyślę też nad tym, bo nie prezentuje się najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Haha, czytanie też ważna rzecz :)

      Usuń
  2. Miałem w planach podniesienie Dimension W, ale tak jakoś się ostatecznie za to nie zabrałem, nie wiedzieć czemu. Będę musiał podnieść, bo ma robo-dziewczynkę, a jak wiadomo to najlepsze dziewczynki.
    No i za reżyserię openingu oraz scen akcji odpowiada cholernie utalentowany Umetsu Yasuomi. Zresztą, po gifach widać, że to jego robota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scena tańca głównego bohatera w openingu była prawdopodobnie tylko po to, aby cieszyć oko oglądającego go widza, ale faktycznie... przykuwało to wzrok ;) No i jak pisałam, na animacje nie ma co narzekać :D
      Podnieś, podnieść bo według mnie warto!

      Usuń
  3. Po Dimension W spodziewałam się sporo, zwłaszcza że jego twórców były też osoby zajmujące się Darker Than Black (a przynajmniej tak słyszałam) i mogę z przekonaniem stwierdzić, że się nie zawiodłam. Ciekawa akcja, trochę zagadek, bardzo chwytliwy opening, a do tego Kyouma, który wpisuje się do tego typu bohaterów, których bardzo lubię. Czekam na odcinek specjalny. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nad scenariuszem pracował również Suga Shoutarou, który faktycznie zajmował się kilkoma odcinkami w "Darker Than Black" :)

      Usuń
  4. Już parę razy zawitałam na Twojego bloga i muszę Ci powiedzieć, że piszesz świetne recenzje. :D Mi tytuł jakim jest "Dimension W" bardzo przypadł do gustu a muzyka trafiła do mojej ulubionej listy odtwarzania. ^^ Mam pytanko bo nie mogę się doszukać na Twoim blogu zakładki do "obserwowania", posiadasz gdzieś takową? Chciałam bym być na bieżąco z Twoimi wpisami. :) Ładny jest ten nowy wygląd bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z Dimensionem mam taki problem, że spodziewałam się po nim dużo i naprawdę mi się podobał... na początku. Końcówka w moich oczach wypadła słabo, trochę za naciągana była... Niemniej jednak nie oglądało się źle i "na raz" anime jest dobre. W pamięci zapadł mi właśnie jedynie Kyouma z całego anime, już nawet niezbyt dokładnie pamiętam co tam się działo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że i ja już trochę zaczynam zapominać?
      Tytuł faktycznie dobry, ale tak jak piszesz - na raz.

      Usuń