2017-01-27

0122. Nieśmiertelni, Niezniszczalni, Ponad wiekowi... (cz.IV) - "Great Teacher Onizuka" [pl|eng]

"Great Teacher Onizuka"

Data premiery: 30.06.1999
Czas trwania: 01 x ok. 48 min + 02-43 x ok. 25 min
Gatunek: Komedia, Szkolne, Shounen, Dramat, Okruchy życia
Studio: Studio Pierrot
Bazuje na: Manga

~Opis fabuły~
Były szef gangu motocyklowego, dwudziestodwuletni Onizuka Eikichi, postawił sobie za cel zostanie najlepszym nauczycielem w historii edukacji. Motywacja? Tyle licealistek w krótkich spódniczkach w zasięgu wzroku! Jednak wbrew jego zamierzeniom na swoje pierwsze wychowawstwo nie otrzymuje wcale ostatniej klasy liceum, a niesfornych gimnazjalistów, którzy za wszelką cenę chcą pozbyć się nowego nauczyciela z tego stanowiska...

The former biker gang leader, 22 years old Onizuka Eikichi, shot at becoming the best teacher in the history of education. His motivation? So many high-schoolgirls wearing short skirts in sight! However, in contrast to his plans, he is not going to be a senior year's form tutor but naughty middle schoolers', who at all cost want to get rid of any new teacher taking this position...


~Recenzja~
O taką sobie niespodziankę dla Was wymyśliłam, a co! ;) Święta były, więcej czasu było, ochota również się znalazła, więc pomyślałam, że pora wreszcie ruszyć te kultowe produkcje, bo aż wstyd. Ponad rok nie było wpisów z Nieśmiertelnych, Niezniszczalnych, Ponad wiekowych, ale skoro w głowie mam kilka innych "nie-sezonowych" cykli recenzji, to lepiej się wziąć, pierwszą turę zakończyć i ruszyć z czymś nowym. Trochę naglą mnie terminy i czym prędzej chcę zacząć posty na temat popularnych produkcji, bo wiecie... Drugi sezon "Shingeki no Kyojin" się zbliża, a ja od dobrych kilku lat mam napisaną recenzję i przydałoby się opublikować ją przed sequelem... ;) Może głupi powód, ale skoro naprawdę zebrało mnie w te święta na starsze anime, to nie ma co zwlekać - lepiej zapoznać się z tymi klasykami jak najszybciej! W końcu nie tylko nowościami człowiek żyje, prawda? No prawda, a że na blogu ostatnio jakoś mało życia, więc oto jestem! Ja i słynne GTO - "Great Teacher Onizuka" - kultowa produkcja o najsłynniejszym nauczycielu w historii japońskiej animacji. Zapraszam!

So this is my surprise for you, how is that! ;) There were Christmas, more time and will as well, so I thought that it's the best time to finally move on with cult productions. Last post of Immortal, Imperishable, Over aged reviews were over the year now, how embarrassing, but since I have in mind a few "no-seasonal" review segments, it will be better to actually get it going, finish the first tour and start something new. Dates are urging me and I want to publish something from popular anime as fast as I can, cause you know... The sequel of "Shingeki no Kyojin" will be broadcasted soon and I wait with publishing my review of the first season a couple of years now so it would be nice to do it before the second one... ;) Maybe a silly reason but since I really wanted to watch something older, there was no point in waiting - it's better to learn about some classics right away! And people don't live with only brand new series, right? Right, and because nothing much happens here this days, here I am! Me and famous GTO - "Great Teacher Onizuka - cult production about the most iconic teacher in the history of Japanese animation. Enjoy!


O GTO na pewno każdy z Was kiedyś słyszał - ja również, jednak z bliżej nieznanych mi powodów nigdy nie było mi po drodze, aby bliżej mu się przyjrzeć. Uwierzcie mi lub nie, ale zawsze myślałam, że nasz tytularny Great Teacher, Onizuka Eikichi, będzie reprezentował typowego badass'a. Poważnego, ale zarazem totalnie różnego od tych spiętych profesorków, nie stroniącego od przemocy kiedy nadejdzie ku temu potrzeba, zarzucającego od czasu do czasu jakimś fajnym tekstem i przechadzającego się po korytarzach z tym swoim pozornie olewczym nastawieniem. Taki konkretny facet, może też nieco starszy, w którym będzie można się skrycie podkochiwać i żałować, że takich nauczycieli to tylko ze świecą szukać ;) Tymczasem okazało się, że twórcy mieli na niego nieco inny pomysł. Zamiast przemawiać do rozumu niesfornym gimbusom metodą "kakkoi" autorytetu, postanowiono postawić nauczyciela w roli super koleżki - takiego trochę przygłupa, z którym będzie można zabawiać się w salonie gier, gadać o kobiecych urokach, wymieniać się świerszczykami, wypuszczać butelkowe rakiety i tak dalej, i tak dalej. Moja koncepcja upadła już prawdopodobnie przy zboczonych motywacjach Onizuki w opisie fabuły, ale pomińmy ten kompromitujący szczegół i przejdźmy do rzeczy ważniejszych ;) Onizuka Eikichi! Może typowym badass'em to on nie jest, ale chyba każdy, kto go choć trochę poznał zgodzi się ze mną, że pewne cechy owej postawy w sobie mimo wszystko zachował. Jakby to ująć... Onizuka to Onizuka. Z jednej strony powala głupotą, z drugiej przedstawia nam unikalną dla siebie formę badass'owości. Tutaj zabłyśnie jakąś mądrością z życia wziętą, podczas zapalania kolejnego papierosa... Tam pośpieszy na ratunek uczniakom, jednocześnie dając im kolejną, niekonwencjonalną lekcję... A jeszcze gdzie indziej postawi się niezgodnym z jego zasadami działaniom, by w końcu stać się pełnoprawnym bohaterem w oczach swoich podopiecznych. Idzie swoją własną ścieżką, bo kto inny ma zmienić ten nudny, niesprawiedliwi świat szkoły, jak nie on? Były szef gangu, przez lata szkoły nazywany śmieciem i zapewniany, że niczego w życiu nie osiągnie, wychodzi naprzeciw zepsutemu systemowi i pragnie uczynić edukację taką, jaką faktycznie powinna być. Szczerze Wam powiem, że trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się i zaakceptowanie tego, jak kontrowersyjna postacią Onizuka faktycznie był i do jakich pokręconych i też często niezrozumiałych dla mnie metod się posuwał. Być może dlatego, że zupełnie różniło się to od obrazu prawilnego, poważnego nauczyciela, który problemy rozwiązuje mądrym słowem, a nie przemocą, nie dopuszcza się haniebnych uczynków oraz okazuje szacunek otaczającym go ludziom, posiadając jednocześnie swoje własne zdanie i zasady. "Great Teacher Onizuka" poruszyło jednak kwestię, o której młodzi uczniowie (ale nie tylko) często zapominają, a mianowicie - profesor też człowiek. Ma prawo do pomyłek, bo nie ma ludzi idealnych. Ważne jest, by miał on należyty wpływ na swoich wychowanków i potrafił ustanowić z nimi taką więź, by stać się ich przyjacielem, a nie jedynie nauczycielem wykładającym biologię, fizykę czy chemię. I nawet taki Onizuka, który rozpoczął swoją karierę dla pociągających licealistek, za każdym razem podczas picia kończy rzygając gdzieś w jakichś krzakach, nie potrafi oprzeć się kobiecym wdziękom i beznadziejne zarządza pieniędzmi udowadnia nam, że to właśnie ludzi takiego pokroju, uczniowie powinni na swojej drodze spotykać. A dowody tego znajdujemy chociażby w powoli powiększającej się grupce jego "zwolenników". Klasa 3-4, której wychowawcą przychodzi mu być, jest uważana za najgorszą w całej Akademii Seirin. Niby taka prestiżowa szkoła, a tych około 40-stu gimbusów potrafiło już zrzucić z tego stanowiska kilku nauczycieli przed Onizuką, niemalże całkowicie niszcząc ich zdrowie psychiczne. Doprowadzą do załamania nerwowego, rozsieją głupie plotki, przeprowadzą misję zwolnienia belfra ze szkoły... Klasa z piekła rodem, jednak szybko okazuje się, że nie jest to spowodowane jedynie ich skłonnym do zbuntowań wiekiem, a pewnym wydarzeniem z lat wcześniejszych. Jakim? Tego dowiedzieć musicie się już sami ;) Zanim jednak tajemnicę tą twórcy przed widzem odkryją, Onizuka będzie musiał stawić czoła wielu problemom, którą mogą wydawać się nieprawdopodobne, ale prawda jest taka, że wiele z nich, a może nawet i wszystkie, mają swoje miejsce również w świecie realnym. A dzięki nim przychodzi nam poznać takie osobowości jak niepewny siebie i prześladowany  przez silniejszych od siebie Yoshikawę Noboru, inteligentnego Kikuchi'ego Yoshito, przerażającą swoim poziomem wiedzy Kanzaki Urumi, niezdarną acz uroczą Nomurę Tomoko (aka Toroko), niesforną trójcę Muraia Kunio, Fujiyoshi Kouji'ego i Kusanoo Tadaaki'ego czy niezbyt sympatyczną Aizawę Miyabi. Nie możemy także zapomnieć o takich postaciach jak popierającą Onizukę Panią Dyrektor, nienawidzącego go z całego serca, wicedyrektora Uchiyamadę Hiroshi'ego, szczerą i niewinną profesor Fuyutsuki Azusę, wiernego przyjaciela Onizuki Danmę Ryuuji'ego i wielu wielu innych, których szczerze mówiąc, ostatecznie ciężko jest nie obdarzyć nawet odrobinką sympatii ;) Już teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że naprawdę za nimi tęsknię, a zwłaszcza, za teamem Onizuki! Nie ulega wątpliwości, ze zostali oni nieco "podrasowani", aczkolwiek twórcy mimo wszystko nie pozwolili widzowi zapomnieć o tym, że ma on do czynienia głównie z gimnazjalistami, co moim zdaniem, zasługuje na wielkie uznanie i słowo dobrego komentarza. Poza tym, przed naszymi oczami rozwija się więź, której chyba każdy z nas mógłby im szczerze pozazdrościć (szkoda, że nie między CAŁĄ klasą jak to chociażby było w dużo późniejszym "Ansatsu Kyoushitsu" (>>recenzja<<). Trochę przeraził mnie fakt, na jakie (przepraszam za określenie) zimne suki wykreowane zostały tutaj uczennice. Oczywiście (pomimo tego, że sama jestem reprezentantką płci pięknej) doskonale zdaje sobie sprawę jak mściwe i bezduszne potrafimy czasami być, ale chyba trochę tutaj przesadzono. Zwłaszcza, że mężczyźni tudzież chłopcy wypadli tutaj głównie na niewinnych głuptasów, a nawet NASZE ofiary, a przecież i Wy, moi drodzy panowanie, potraficie mieć co nieco za uszami ;) Tak... Można powiedzieć, że zabrakło mi trochę tej męskiej dominacji w kwestii sprawiania problemów.

I'm sure that everyone heard about GTO at least once - I did too but not knowing exactly why, I wasn't doing anything in this actual direction. Believe me or not but I had always thought that our titular Great Teacher, Onizuka Eikichi, would represent a typical badass. Serious, but at the same time totally different from these stuffy professors, who will not keep of violence when the situation requires it, tell from time to time some cool phrase and wander around school hallway with his seemingly nonchalant attitude. A concrete man, maybe a little bit older as well, who would be a secret crush and regrets, that this kind of teachers are few and far between ;) Meanwhile it turned out that creators had slight different idea. Instead of talking some sense into naughty students with method of "kakkoi" authority, they decided to place teacher in the role of a great buddy - a little bit dim-witted, who they can fool around with in games room, talk about feminine appeals, exchange porn magazines, play with bottle rackets and so on and so on. My conception had already crashed when we could read about Onizuka's pervert motivations in the synopsis, but let's skip that disgraceful detail and go on to more important things ;) Onizuka Eikichi! Maybe he is not a typical badass, but everyone, who got to know him a little can agree with me, that he actually kept some traits of this attitude. How can I phrase it... Onizuka is Onizuka. On the one side he blows down with his stupidity, on the other shows us unique form of being a badass. Here he will surprise us with a real life wisdom while smoking another cigarette... There he will rush to save his student, giving them another unorthodox lesson in the same time... Somewhere else he will refuse actions incompatible with his own rules to finally become fully-fledged hero in the eyes of his students. He is on his own road, so who else will change this boring and unfair education? The former gang leader for years being called trash and telling that he is not going to accomplish anything in his life, walks out on defective system and desires to make school as it in fact should be. Frankly speaking, it took me some time to get used to and accept how controversial Onizuka was and how twisted and often incomprehensible things he was doing. Maybe because it was completely different from my mental picture of full-fledged, serious teacher, who solves problems with wise word not violation, doesn't perpetrate vile deeds, shows respect people around him and has his own opinion and rules in the same time. "Great Teacher Onizuka" brought up a topic, which young students (but not only) often forgets about, manly - professor is also a human. He has right to make mistakes, cause there are no perfect people. It is important to having good impact on kid and being able to bond with them, become their friend and not only a biology, physics or chemistry teacher. And even someone like Onizuka, who started his career for attractive schoolgirls, every time after drinking throws up on the side road, can't resist women's charm and is hopeless in spending money, proves that students actually should meet this kind of a person in their life. We can find evidence in growing group of his "fans" for example. Class 3-4, which he is going to look after, is said to be the worst class of the whole Seirin Academy. Such prestigious school and these approx. 40 middle-schoolers managed to get rid of a few teachers before Onizuka, almost completely damaging their mental state.  They cause nervous breakdown, spread stupid rumors, conduct dismissal mission... Literally class from hell, however it quickly turns out that their behavior is caused not only because of their rebellious age but certain occurrence from the past. What occurrence? You will have to find out by yourself ;)  Before creators make clear for viewer what happened, Onizuka has to face many problems which can seems unbelievable, but the truth is that a lot of them (or maybe all of them) take place also in real life. With them creators introduce us these kinds of personalities like diffident and bullied by stronger then him Yoshikawa Noboru, intelligent Kikuchi Yoshito, frightening with her wisdom Kanzaki Urumi, clumsy but lovable Nomura Tomoko (aka Toroko), rowdy trinity Murai Kunio, Fujiyoshi Kouji (with Suwabe Juniand as his seiyuu in on of his first roles) and Kusanoo Tadaaki or not really nice Aizawa Miyabi. We can't forget also about those characters like supporting Onizuka Mrs Principal, greatly hating him vice-principal Uchiyamada Hiroshi, sincere and innocent professor Fuyutsuki Azusa, faithful friend of Onizuka Danma Ryuuji and many others ;) I can honestly tell, that I miss them so much already, especially team Onizuka! It is very clear that they were slightly "beefed up", however in spite of that creators didn't let viewers to forget that he still has to do with mainly middle-schoolers, what in my opinion merits great plaudit and positive comment. Besides, in front of our eyes develops a relation, which probably everyone would be jealous of (it's a pity that not with ALL class, how it was for example in much more latter "Ansatsu Kyoushitsu" >>review<<). I was a little bit terrified by how (sorry for word) bitchy the girls were. Of course (even though I myself am a girl) I am completely aware of girls' spite and insensitivity, but here it was shown probably too much intense. Especially that men or boys were only innocent dummies and even OURS victims, but we all know, and you too my dear men, that you can behave badly too ;) Yeah... It can be said that I wanted to see a little bit more masculine domination in causing problems.


Moje pierwsze wrażenie, być może z racji moich odmiennych postrzegań odnośnie tego tytułu i głównego bohatera, nie było idealne, bynajmniej GTO nie zdołało zwalić mnie z nóg i przyznam się, że miewałam momenty zwątpienia czy aby na pewno będę mogła na koniec wyrazić słowa pełne szczerego zadowolenia. Minęło kilka a nawet kilkanaście odcinków zanim dotarło do mnie, jak wiele frajdy sprawia mi ich oglądanie i jak bardzo GTO zaczęło mi się wówczas podobać. A czy byłam w stanie chociaż w pewnym stopniu przewidzieć to poczucie smutku z braku kolejnych epizodów i konieczności zakończenia tej wspaniałej przygody? Oczywiście, że nie! GTO jest tym typem anime, które z wielką chęcią chciałoby się obejrzeć jeszcze raz, nie czekając nie wiadomo ilu tygodni czy lat aż lęk przed znużeniem tym samym widokiem opuści umysł i serce widza. Spójrzmy na to ze strony nowszych produkcji - nie wiem jak dawno temu jakaś seria wywołała u mnie podobne uczucia, więc czyżby na tym właśnie miała polegać magia klasyków? ;) Pomimo masy śmiechu i komedii (albo chęci facepalma na widok wybryków Onizuki), pokazywanie uczniom jak zabawna może być szkoła i rozwiązywanie ich problemów nie jest jedyną kwestią, którą GTO porusza. Anime obnaża to co z zewnątrz nie widać, czyli wady edukacji i niepisane zasady, na których się ona momentami opiera. Bo jak powinna wyglądać idealna szkoła? Taka w której wszyscy traktowani są równo, sprawiedliwość stoi na pierwszym miejscu, a nauczyciele są uczniów przyjaciółmi - za pewne każdy z Was mógłby do tego dodać jeszcze kilka innych pomysłów. Nie od dzisiaj wiadomo, że za określeniem "elitarny" wcale nie musi stać idealna młodzież i personel bez wad. Akademia Seirin dobrze to pokazuje. Młodzież w klasie 3-4 jest zepsuta, profesorowie faworyzują najlepszych a gorszych pozostawiają na dnie, zbyt duża waga jest przykładana do posad i wykształcenia ich rodziców, a za wszystkim tym często stoją pieniądze, przekupstwo i dbanie tylko o dobrą reputację. Może ciężko w to czasami uwierzyć, ale ja sama w gimnazjum byłam blisko czegoś podobnego i nie ulega wątpliwości, że nie tylko ta pozornie "elitarna" młodzież sprawiała dużo problemów (jak wszędzie), ale też ci, którzy nią zarządzali, dopuszczali się wyżej wspomnianych uczynków. Długo by opowiadać, ale naprawdę cieszę się, że miałam to szczęście być w świetnej klasie, a po trzech latach poszłam już tam, gdzie reputacja nie grała najważniejszej roli. Kto by pomyślał, że właśnie taki Onizuka, który nie prezentuje wcale lepszego zachowania niż niesforne gimbusy z Seirin, zaprowadzi w niej pewien porządek? Był on tym czasem kluczem do sukcesu rozwiązania wielu problemów, przeprowadził swoją rewolucję i naprawdę pokazał swoim uczniom i nam, że szkoła może być miejscem, od którego warto chodzić i z którego każdy młody obywatel powinien wyciągnąć jak najwięcej. Prawdą jest jednak, że GTO zdarzało się dość często naginać realizm, mnie osobiście brakowało też czasami dłuższego prowadzenia niektórych wątków, które pokrętnymi i dziwnymi metodami Onizuki rozwiązywane były nieco zbyt szybko. Sama fabuła jest dość epizodyczna, więc jak to zazwyczaj bywa, zawiera w sobie bardziej i mniej ciekawe elementy. Mimo to nie zauważyłam wielu takich przypadków, by okropnie mi się na czymś nudziło. Szczerze mówiąc w ogóle takich nie doświadczyłam, może tylko 1 czy 2 wątki były troszeczkę mniej dla mnie interesujące niż reszta ;) Oczywiście nie znajdziecie tutaj takiej sytuacji, że epizodyczność serii jest tak zaawansowana, że aż nie robiłoby wielkiej różnicy oglądanie odcinków nie po kolei, co to to nie! Wszystkie są między sobą ładnie połączone, a dzięki temu nie tylko uczniowie budują wspomnianą przeze mnie w poprzednim akapicie więź z Onizuką, ale także sami widzowie, stąd też wielki smutek na zakończenie serii. Finał trochę mnie zdziwił... No właśnie! Przez to, że działania naszego wspaniałego nauczyciela były takie niekonwencjonalne, naprawdę ciężko było czasami przewidzieć, co tym razem wymyśli. Oczywiście efekt był prawie za każdym razem taki sam, ale sam przebieg wypadał naprawdę interesująco. A wracając do zakończenia, to zdziwił mnie pod tym względem iż SPOILER Onizuka szlajał się gdzieś po Kalifornii i nie było sceny powrotu do Seirin. Myślałam, że skoro temat zostawiania swoich uczniów był tutaj dość popularny, twórcy pozostawią go na miejscu, tak jakby nic się nie zmieniło... SPOILER I dlatego właśnie brakuje mi kontynuacji! Zdaję sobie sprawę, że gdyby teraz nagle zrobiono sequel GTO to nie byłoby to już to samo, ba! Nie uważam, żeby dobrym pomysłem było takie nagłe wyskakiwanie z drugim sezonem (na ciebie patrzę "Dragon Ball Super"), ale już teraz bardzo bardzo mi tej produkcji brakuje :( Jak widać pierwsze wrażenie jest ważne, ale to z jakimi wrażeniami kończymy dany tytuł, ma jeszcze większe znaczenie. Przede mną jeszcze kilka klasyków do obejrzenia, ale GTO zasłużył sobie na specjalne miejsce w moim serduszku!

My first impression (maybe because of my different thoughts about this tile and its main protagonist) wasn't perfect, nowise GTO didn't managed to sweep me off my feet and I admit that I had moments of doubts then, whether I will be able to express my sincere positive feelings in review. A few or a dozen or so episodes had passed before I noticed how entertaining they were and how much I started to like GTO at the time. Was I able to foresee my sadness from a lack of another episodes and having to end this wonderful story after all 43 episodes? Of course not! GTO is this kind of anime, which I would like to watch one more time even without waiting weeks or years to get rid of any anxiety, whether the same plot will get boring or not. Let's look at newer series - I don't know how long time ago any production brought me any similar feelings, so isn't it the actual magic of classics? ;) Despite of laughing and comedy (or will to facepalm seeing Onizuka's acting up), showing students how funny school can be and solving their problems isn't the only issue, which GTO brings up. The anime denudes what we can't see from the outside, so education's flaws and unwritten rules. And how a perfect school should look like?  Everyone is considered equal, justice stands on the first place and teachers are student's friends - probably every one of you can add some other ideas. It's not very new that term of "elite" doesn't have to mean the flawless young and staff. Seirin Academy shows it very well. Students from 3-4 class are spoiled, professors are favoring the best ones and worse are left on the bottom, to much importance is assigned to the posts and education of their parents, and behind all of this often stands money, corruption and being particular only about good reputation. Maybe it's hard to believe sometimes, but I myself was close to similar situation in my Middle School and there was no doubts that not only these "elite" young where causing a lot of troubles (like everywhere) but also these ones who were administering it as well. So many things to talk but I'm really glad that my class was great and after three years I went somewhere else, where reputation wasn't that important. Who would have known that someone like Onizuka, who doesn't behave any better than his students, will bring certain order in school? He was the key to success in resolving a lot of problems, developed his revolution and he showed students and us, that school can be a worth place to attend and every young citizen should learn from there as much as they can. The truth is however, that GTO tends to bend reality quite often and for me it was lacking at developing certain strands a little bit longer, which with spacious and weird Onizuka's method were being solved too quickly. The plot itself is pretty episodic, so of course it contains more and less interesting parts. Despite of that I didn't notice myself being bored at most of the time. Frankly speaking it wasn't like that at all and only one or two strands were a little bit less interesting than others ;) And by episodic I don't mean anything like you don't need any chronology and can watch all episodes randomly without making any difference, no! All episodes are nicely connected to others, and thanks to that not only students and Onizuka are building certain relationship but viewers as well. This is the reason why it was so hard to end this anime :( The final surprised me a little... Right! Because of an unorthodox acts of our great teacher, it was really hard to predict what he would thought of next. Of course the effect was pretty the same every time but process itself was so interesting. And coming back to the final, it surprised me because SPOILER Onizuka were knocking around somewhere in California and we didn't get any scene of him coming back to Seirin. I thought, since the issue of leaving students was crucial here, creators will end it with him staying in school, like nothing changed... SPOILER  And this is why I'm craving co much for continuation! I know that if any sequel was done right know, it wouldn't be the same GTO, what's more! I don't think that it is really a good idea to suddenly show up with a new season (I'm looking at you "Dragon Ball Super"), but I miss this production so much even now :( As you can see, the first impression is important, but impression with we end something, is even more meaningful. Still a few classics are waiting for me to be watched, but GTO deserved to take a special place in my heart!


Jako ktoś, kto ostatnią starszą produkcję widział ponad rok temu, a cały ten czas poświęcił nowszym i lepiej rozwiniętym pod względem graficznym seriom, nie będę ukrywać, że ten odcinek czy dwa musiały minąć bym do GTO mogła się przyzwyczaić. Oczywiście dalej podtrzymuję moją miłość do staroci, ale pod względem tego tytułu uczucia przez większość czasu miałam dość mieszane. Bo... "Cowboy Bebop" (>>recenzja<<) np... przecież pojawił się nieco wcześniej, a wyglądał lepiej niż GTO! Dysproporcja u postaci rzucała się w oczy chyba najbardziej i ja wiem, że po ponad 17 latach to ja sobie mogę tak komentować, ale czasu niestety nie cofnę i na pewno wiele serii musiałabym z tamtych lat jeszcze obejrzeć, aby wykreować sobie jakieś konkretne i rzetelne zdanie na ten temat. Ale! To nie tak, że GTO jest anime brzydkim, o nie! Postaci może i miały czasami zbyt małe głowy w stosunku do tułowia czy odrobinę nieproporcjonalne nogi, ale to co TRZEBA nagrodzić brawami, to świetna mimika twarzy. Onizuka przechodził samego siebie ze swoimi minami, które doskonale pasowały do sytuacji! Do teł i animacji naprawdę nie mam się o co przyczepiać, warto jeszcze jednak wspomnieć, że od pewnego momentu grafika GTO ulega znacznej poprawie. W kwestiach soudntracku było podobnie, choć jego zaczęłam doceniać znacznie szybciej i obecnie nie wyobrażam sobie nie zamieścić kilku z jego utworów w mojej playliście. W dzisiejszych czasach chyba każdy mógłby je skomentować jako takie proste, przyjemne dla ucha melodyjki. No bo nie jest to ani dzisiejszy Shiroyuki Sawano, ani Tatsuya Katou, ani Kanno Yoko, ani Yokoyama Masaru czy MONACA. Mimo to uważam, że OST tego anime jest naprawdę świetny! Doskonale podkreślał odpowiednie sceny, wpadał w ucho i współgrał z całością. Jestem pewna, że gdyby ktoś tak ni stąd ni zowąd mi kiedyś jedną z melodii puścił, od razu na myśl przyszłoby mi GTO i nie mogłabym pomylić jej z żadnym innym anime ;) Nadszedł więc na końcowy już etap dzisiejszej recenzji, czyli openingi i endingi. Twórcy zaproponowali nam tutaj dwie piosenki początkowe, czyli "Driver's High" w wykonaniu L'Arc~en~Ciel i "Hitori no Yoru" od Porno Graffiti. Obie są świetne, choć nie będę ukrywać, że to druga skradła moje serce i chętnie sobie ją podśpiewywałam podczas oglądania. Endingów dostaliśmy aż trzy - "Last Piecie" (Kirari), "Shizuku" (Okuda Miwaku) i "CHERISHED MEMORIES" (Hong Kong Knife). Z tego zestawienia zdecydowanie najbardziej do gustu przypadła mi propozycja druga (100% moje gusta), za pierwszą nie bardzo przepadam, a trzecia jest całkiem niezła i przypomina mi pewną polską piosenkę, której tytułu i wykonawcy nie potrafię sobie skojarzyć (nie słucham za dużo rodzimych kawałków, ale na pewno nie jest ona najnowsza) - może Wy będziecie mi w stanie pomóc? ;)

For someone who her last older production has seen above a year ago and all the time was watching newer and much more developed in graphic series, I'm not going to hide that one or two episodes had to pass, since I get used to GTO. Of course I'm still in love with old anime but talking about this title I had mixed feeling in the most of the time. Because... For example "Cowboy Bebop" (>>review<<)... It was released a little bit earlier and looked better than GTO!  Characters' body disproportion was striking probably the most, and I know that after over 17 years I can comment it like so but I can't turn back time and I would need to watch so many anime from these years to be able to create some concrete and honest statement about this. However! It's not like GTO was horribly bad, of course not! Character were having too small heads in relation to their trunks or a little disproportionate legs sometimes, but what NEEDS to be applauded are great facial expressions. Onizuka was surpassing himself and all his faces were fitted in with every situation so well!  I can't complain about anything about when it comes to the backgrounds and animations. It is worthy to mention as well, that at the certain moment GTO's graphic improved. In terms of soundtrack it was pretty the same, even though I started to appreciate it a little bit quicker and right now I can't imagine not adding some of its tracks to my playlist. Nowadays probably everyone could comment them as simple, nice melodies. It isn't nor Shiroyuki Sawano neither Tastuya Katou, Kanno Yoko, Yokoyama Masaru or MONACA's work, which we can listen to in new series. Despite of that I think that this anime's OST is great! It was catchy, perfectly highlighted right scenes and harmonized with the whole.  I'm sure that if someone played one of its melodies for me, I could guess from which anime it is right away ;) Now it's time for the last stage of today's review - openings and endings. Creators gave us here two intro songs, so "Driver's High" performed by L'Arc~en~Ciel and "Hitori no Yoru" preformed by Porno Graffiti. Both of them are great, however I'm not gonna lie, the second one is my favorite and sometimes I was even singing it along. In contrast to openings we got three different endings - "Last Piecie" (Kirari), "Shizuku" (Okuda Miwaku) and "CHERISHED MEMORIES" (Hong Kong Knife). From them definitely the most appealing to me was "Shizuku" (100% of my taste). I didn't liked the first one that much but the third one was quite nice and it really reminds me one of polish songs, which title and performer unfortunately I can't remember.


~Podsumowanie~
"Great Teacher Onizuka" skradło moje serce, nawet jeśli trochę odcinków minęło, zanim zdałam sobie z tego sprawę. Sympatyczna, ale i pouczająca seria, która powinna stać się pozycją obowiązkową dla każdego przyszłego nauczyciela, ale nie muszę chyba mówić, że skoro GTO jeszcze nie widzieliście, to z całego serduszka polecam Wam go samemu sprawdzić? ;) Naprawdę cieszę się, że wreszcie zdecydowałam się na obejrzenie i powtórzę się po raz kolejny - okropnie tęsknię za Onizuką i resztą bohaterów! 43 epizody to zdecydowanie za krótko abym mogła sobie powiedzieć dość i tego samego życzę również i Wam, bo nie ma nic lepszego niż anime, do którego można by wracać chociażby za chwilę...

"Great Teacher Onizuka" won my heart even though a few episodes were needed to make me realize that. Nice but eye-opening series, which should be an unmissable one for every future teacher. I don't need to say out loud that if you haven't seen GTO yet, I would recommend you to do it so so much, right? ;) I'm extremely happy that I finally decided to watch it. And I will repeat myself once more - I miss Onizuka and others so badly! 43 episodes are definitely not enough amount for me to say I'm done with it, and I wish you the same as well, because there isn't something better than anime, which we want to watch again even right after finishing it...

Fabuła: 4,5/5
Bohaterowie: 4/5
Grafika: 3,5/5
Muzyka: 5/5
Ocena ogólna: 5/5

Ocena końcowa: 8,8/10
A Wy co sądzicie o "Great Teacher Onizuka"?
And what do you think about "Great Teacher Onizuka"?


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

6 comments:

  1. Ciekawaostki:
    >GTO jet też żartem (scena kiedy się przedstawia dla klasy) z wcześniejszej podobnej mangii: Hell Teacher Nube.
    >Shonai Jonai Gumi - seria o młodości Onizuki kiedy był w gangu motocyklowym jest wzorowana na Japonskich gangach Bosozoku (mlodziezowe gangi motocyklowe) popularnych w latach 80tych takich jak np: Black Emperor itp.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O "prequelu" słyszałam (w sumie mogłam napisać o nim słowo), no ale nie ma szans żebym wiedziała coś ponad to, także dziękuję bardzo za info :)

      Delete
  2. Ja dotarłam do połowy i dalej ani rusz. Czasami myślę, żeby dać mu jeszcze jedną szansę, ale potem stwierdzam, że zmuszanie się do oglądania anime nie jest najlepszym pomysłem, więc GTO ciągle czeka na przychylniejszy czas.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Masz rację, nie ma co się zmuszać, bo zawsze przynosi to tylko i wyłącznie marny efekt ;)

      Delete
  3. O! Bardzo fajnie, że mi przypomniałaś o tej serii, bo jakoś wypadła mi z głowy. Już po przeczytaniu Twojego opisu nabrałam ochoty, żeby to obejrzeć. :D
    I chociaż też skłaniałabym się raczej do Twoich początkowych przypuszczeń na temat jego osoby (chyba lepiej, że już teraz wyzbyłam się złudzeń :P), to i tak jestem bardzo ciekawa tej serii. Na pewno się za nią w najbliższym czasie zabiorę. ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo bardzo polecam! Ja coś czuję, że nie obejdę się bez ponownego obejrzenia za jakiś czas ;)

      Delete