2017-02-05

0124. "Ajin 2nd Season", czyli jesiennego podsumowania cz.VI [pl|eng]

Recenzja może zawierać spoilery odnośnie sezonu pierwszego!
"Ajin 2nd Season"

Data premiery: 07.10.16
Czas trwania: 13 x ok. 24 min
Gatunek: Akcja, Horror, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Dramat
Studio: Polygon Pictures
Bazuje na: Manga

~Opis fabuły~
Satou przystępuje do drugiego etapu walki z rządem, Nagai Kei natomiast, uniknąwszy złapania postanawia się na nim zemścić. Zabrawszy ze sobą Nakano Kou, innego młodego Ajina, którego trzymał w zamknięciu przed odkryciem swojego położenia przez ścigającego go Tosaki'ego, razem rozpoczynają poszukiwania silnego sojusznika, który pomoże im pokonać Satou...

Satou goes ahead with the second stage of his battle against the government, Nagai Kei in contrast, after managing to escape from being caught, decides to take revenge on him. Taking Nakano Kou with him, another young Ajin, who he took hostage in order to not reveal their place by pursuing them Tosaki, they together start to look for powerful ally, who will help them defeat Satou...


~Recenzja~
Kontynuacja jednego z zimowych must-watchów 2016 roku, zdecydowanie była jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie w sezonie jesiennym. Choć nie udało mi się, wbrew moim początkowym zamiarom, oglądać "Ajin 2nd Season" na bieżąco, jakiś czas po jego zakończeniu zorganizowałam sobie kilka nocnych seansów, dla jak najlepszych wrażeń i jak najlepszego odbioru, tak jak to zresztą było przy okazji sezonu pierwszego. Recenzję sprzed ok. 9-10 miesięcy zakończyłam naprawdę pozytywnym komentarzem, uznając "Ajin" za serię niewątpliwie wartą poświęcenia tych ponad 5-ciu godzin oglądania. Czy kolejne 13 odcinków z zakończeniem dały radę podtrzymać ekscytację i dobre imię tytułu? To zdecydowanie postaram się z dzisiejszym postem rozstrzygnąć, więc nie przedłużajmy już dłużej i przejdźmy do konkretów ;) Zapraszam!

Continuation of one of the winter must-watches 2016 was definitely one of these series from autumn season, which I anticipated the most. Even though I didn't manage to, against my initial plans, watch "Ajin 2nd Season" weekly, some time after its ending I organised a few nights showing for as best experience and feedback as it is possible (the same way it was with the first season). I ended review from approx. 9-10 months before with really positive comment, considering "Ajin" as definitely worth watching series. Did those another 13 episodes with ending managed to keep my excitement and title's good reputation? I will surely try to adjudicate that today, so let's not stall for time and go to the specifics ;) Enjoy!


Ostatnim razem pozwoliłam sobie wyrazić moje zadowolenie na temat dwójki głównych bohaterów - Nagai Keia, który dzięki swojemu naprawdę okropnemu charakterowi jako człowiek, może i nie pozwolił widzowi obdarzyć go wyjątkową sympatią, ale na pewno wyróżnił się na tle pojawiających się dotychczas bohaterów, a także Satou-san, który jak może pamiętacie, zdobył wyróżnienie mojej ulubionej postaci całego zimowego sezonu (>>tutaj<<) oraz bezbłędnie pokazał rolę czarnego charakteru, jedną z lepszych jaką do tej pory dane mi było zobaczyć. Resztę skomentowałam jako dość typową, jednak wszyscy chyba doskonale wiemy, że kontynuacje serii dają autorom możliwość do rozbudowania znanych nam postaci, a dzięki temu, być może też ukazania nam ich w nowym i do tego lepszym świetle. Szczerze powiedziawszy, oglądając drugi sezon "Ajin" doszłam do wniosku, iż otrzymaliśmy tutaj zestaw bohaterów niestety dość jednokierunkowych, które nie są jak widać zbyt chętne do zmiany swoich charakterów, pomimo kilku drobnych przebłysków. Ok, przyznaję. Swoim zachowaniem Nagai irytował mnie w pierwszym sezonie zdecydowanie bardziej i nawet udało mi się docenić w nim pewną oznakę myślenia bardziej jak człowiek i dbania o innych (+ nie przeszkadzał mi już jego głos i nie denerwował swoim egoizmem i samolubstwem), więc powiedzmy, że jego akurat zostawię w spokoju, biorąc też pod uwagę jak trudną postacią był wcześniej. Co ciekawe nawet fabularnie pojawił się motyw jego przemiany, choć twórcy postanowili go totalnie pominąć, jedynie dając nam na ten temat jakiś cynk, a później przechodząc od razu do efektu końcowego. Poza tym pozwoliłam sobie zaśmiać się kpiącym tonem słysząc jego zdanie o tym, jak to dotychczas starał się postępować jak dobry człowiek. W tym momencie powinien ktoś do niego podejść i dać mu do zrozumienia, że jego pojęcie "dobrego człowieka" znacznie różni się od normalnych. No ale ok, powiedziałam, że jego zostawiam w spokoju, to przejdźmy dalej. Shimomura. Dowiedzieliśmy się co nieco o jej przeszłości (choć moim zdaniem i tak nieco za mało, bynajmniej ja chciałabym więcej, skoro temat już został podjęty) i dane nam było zobaczyć jak trafiła ona pod "opiekę" Tosaki'ego. Już w pierwszym sezonie dostaliśmy pewien pokaz tego, jak Tosaki ją traktuje i że nie podoba jej się to jakoś specjalnie (bo komu by mogło), ale stara się to dzielnie znosić. Rozumiem jej sytuację i to ile mu zawdzięcza, ale przechodząc od razu do samego Tosaki'ego, który jest jednym wielkim dupkiem, irytujące z mojej perspektywy było to, że ani razu mu się nie przeciwstawiła. W naturalny sposób mogłoby to też prowadzić do zmiany w jego zachowaniu, a tak to przez większość czasu musieliśmy oglądać nabarmuszonego siwego pana w białym garniturze. Przy tych trzech postaciach spokojnie można by się jeszcze zastanowić, czy nie było dla nich żadnego ratunku biorąc pod uwagę chociażby zakończenie, ale dalej? Nakano. Nakano to taki typowy głupek, który myśli... nie myśli. Impulsywnie reaguje, jego twarz nie oddaje ani krzty inteligencji, a jedyne plusy to to, że w parze z Nagai'em jest znacznie bardziej człowieczy i wysportowany. Autorzy nawet nie próbowali wlać w niego żadnych przebłysków używania mózgu, co po prostu irytowało. Kaito, pamiętacie? To ten chłopaczek o głosie Hosoyi Yoshimasy, który również i w tym sezonie został moim zdaniem okrutnie pominięty. Nagai go zostawił na pastwę losu, ale ten i tak zaciekle wmawia sobie, że są przyjaciółmi. W dodatku będzie pomagał każdemu, nawet jeśli go to wcale nie dotyczy, a nawet jeśli dotyczy, to co z tego - nic o nim teoretycznie nie wiemy. Nowa twarz - niejaki Takeshi. Żałuję, że jak na dość ważną postać drugoplanową, jest to kolejny przykład na to, że zbyt mała ilość czasu antenowego boli najbardziej. (SPOILER A miał takiego ślicznego ducha! SPOILER). Jedynym bohaterem u którego zmiany nie są potrzebne to Satou. Mamy tutaj po prostu świetny przykład czarnego charakteru i fakt, że co chwila zaskakuje czymś nowym i zdaje się być "niezniszczalny", w jego przypadku sprawdza się w 100% i robi najlepsze wrażenie. Musiałabym się jednak nieco zastanowić, czy całkowite odjęcie od jego osoby tego głębszego sensu jego działań, nie odjęło mu mimo wszystko odrobiny uroku... Więc tak... Czy proszenie o trochę większą złożoność postaci, może też odrobinę więcej faktów z ich życia, to zbyt dużo? Zdecydowanie do zrobienia, ale nie na 26 odcinków, w których po prostu nie ma gdzie tego wszystkiego upchać.

Last time I let myself express my contentment about two main protagonists - Nagai Kei, who thanks to his awful personality as a human didn't let viewers like him, but he definitely distinguished himself among previous characters, and Satou-san, who maybe as you remember, was my favorite character in the whole winter season (>>here<<) and flawlessly showed role of the bad guy, one of the bests I have ever seen. The rest I have commented as pretty typical, however we all know that continuations give authors an opportunity to develop familiar protagonists, and with that portray them in the new and maybe better light as well. Frankly speaking, while watching this sequel I came to a conclusion that we unfortunately got here a set of "one-way" characters, who are not very keen on changing their personalities, despite of a few small sparks. Okay, I admit. Nagai was more annoying in the first season and I even was able to see a tiny sign of him thinking like a human and caring for others (+ his voice bothered me no more as well as his selfishness), so let's say that he is clear giving how difficult character he was earlier. What's interesting, even in the plot theme of his change appeared, even though creators decided to totally skip that, only giving us a little sign and than going straight to the final effect. I also let myself laugh ridiculously while hearing about him being like a good human thus far. In that exact moment someone should face him and make him aware that his conception of "good human" is quite different from normal. But ok, I said I will leave him alone so let's go further. Shimomura. We learned a little about her past (even though in my opinion it was still too little, nowise I would like to know more, while this issue was brought on) and we got to see how she ran across Tosaki. We have already been shown in the prequel how he is treating her and she of course doesn't like it (cause who would), but she tries to bravely bear it. I understand her situation and how much she owe him but going straight to Tosaki himself, who is just an asshole, watching her not opposing him was pretty annoying. In very natural way it could have lead to change in his behavior, instead of that we had to look at his butthurt face most of the time. Taking these three characters we still can, maybe should reconsider if they really were that bad giving for example the final, but who is next? Nakano. Nakano is a typical idiot, who thinks... doesn't think. He reacts impulsively, his face shows any intelligent and only pluses are that, standing in front of Nagai he is more human and fit. Creators didn't even try to give him a chance to use his brain, what again was pretty annoying. Do you remember Kaito? He is that boy with Hosoya Yoshimasa's voice, who was brutally skipped also in this season. Nagai left him alone but he is still fiercely telling himself that they are friends. What's more, he will help everyone, even though he has nothing to do about it or when he actually has, so what - we know anything about it. A new face - certain Takeshi. It's a pity, cause despite of him being quite important leading role, he is another example showing that a small amount of the airtime hurts the most (SPOILER And he had such a beautiful ghost! SPOILER). The only one character who doesn't need any changes is Satou. He is just an excellent bad guy and in his case, constantly surprising viewers with something new and being probably indestructible gives only the best impression. I would have to think though, if taking away that deeper sense from him, didn't actually take away a little bit of his charm as well... So yeah... Is asking for more character's complexity, maybe a little bit more fact from their life as well, is too much? Task definitely doable but not for these 26 episodes, where is just no place to add anything more.


Bo taka jest prawda. "Ajin" jest serią, która zdołała pokazać, iż nie potrzeba szybkiej akcji przez cały czas trwania serii, by widza zainteresować i trzymać w napięciu. Przyznaję, że przez większość czasu brakowało mi takiej bomby jaka ukazała nam się chociażby w ostatnich odcinkach pierwszego sezonu i dopiero ostatni epizod (naprawdę dobry nie powiem) pozwolił mi w pewnym stopniu przypomnieć sobie to napięcie z walki Satou w owym pamiętnym finale, ale nie oznacza to, że te wolniejsze momenty były złe. Może faktycznie zarzucić można by kontynuacji, że jak zwykle świetne zapowiedzi są bardziej intensywne niż odcinek który zapowiadają, ale ogólnie rzecz biorąc, "Ajin 2nd Season" dobrze poradził sobie z zakończeniem rozpoczętej w "Ajin" historii. Tym razem dostaliśmy więcej planowania i przez mniej więcej połowę trzeba było poczekać, aż jakieś szybsze wydarzenia zaczną mieć miejsce. Być może też to oczekiwanie doprowadziło ostatecznie do tego, że odcinki mimo wszystko oglądało się naprawdę dobrze, nie zapominajmy też, że bohaterowie nie siedzieli przecież na tyłkach i nie patrzyli się tylko w ścianę ;) Nie zmieniam swojego zdania odnoście przewidywalności fabuły i opieraniu się na znanych schematach. Oczywiście zdarzały się wyjątki, nie powiem że nie, ale nie widzę większych zmian pomiędzy sezonami w tych kwestiach. Jako widz z dość słabą pamięcią muszę przyznać, ze naprawdę doceniam fakt iż każdy odcinek zawierał w sobie krótkie przypomnienie ostatnich wydarzeń i przede wszystkim, że nie zapomniano o tym w epizodzie pierwszym (2 cour więc dziwne, żeby tego nie zrobili). Nie sądzę by wystąpił też wielki problem czy dezorientacja w związku z tym, co działo się w prequelu, a czego w przypominajce nie pokazano. To do czego mam żal to owe pominięcie, o którym wspomniałam w poprzednim akapicie. Etap "przemiany" Nagaia i jego nauki sprawniejszego posługiwania się swoim duchem nie były jedynym problemem, bo w istocie miałam wrażenie, że pomiędzy odcinkiem drugim i trzecim, zapomniano o jeszcze jednym całym epizodzie. Poza tym mam pewne zapytanie odnośnie tego, jak Ogura mógł zobaczyć IBM Nagai'a, skoro człowiek widzieć ich nie jest w stanie? W kwestiach zakończenia nie mam wiele do narzekania, wręcz przeciwnie, ale o tym Wam już nic nie powiem ;) Spróbujcie sami odgadnąć!

Cause this is the truth. "Ajin" is production, which managed to show that rapid action all the time isn't necessary step to interest and engross viewer. I admit that most of the episodes didn't have that bomb which we could see in last episodes of the prequel and which I was looking for. But even though only last episode (actually very good, I won't say) reminded tension from that memorable fight with Satou, it doesn't mean that these slower moments were bad. Maybe the sequel can be blamed for having more intense previews than their actual episodes but generally speaking, "Ajin 2nd Season" made out good with ending the whole story. This time we got more planning and for roughly half of all episodes we needed to wait for some faster events. Maybe awaiting them eventually made episodes good all the same, and don't forget that character weren't sitting and looking on the wall as well ;) I don't change my opinion about predictability of the plot and being based on known schemes. Of course there were some exceptions, but I don't see any big changes between both seasons. As a viewer with pretty weak memory I need to admit that I really appreciate these small reminders at the start of every episode and what's the most important, creators didn't forget about doing the same in the first episode (2 cour so it would be weird, if they didn't do that). Also, I don't think there were any problem or disorientation with what was happening in the prequel and what weren't shown in reminder. What I resent is those skipped things I have wrote about in the previous paragraph. Stage of Nagai's change and his learning how to deal better with his ghost weren't the only problems because it looked for me like between second and third episode another episode was completely forgotten. What's more, I have a small question about how Ogura was able to see Nagai's IBM, when human can't actually do it? About the final I don't need to complain on anything, quite the opposite, but I will say no more ;) Try to guess by yourself!


Moje zdanie na temat grafiki niewiele się zmieniło. Wciąż IBM wyglądają świetnie, a u postaci troszkę lecę fpsy, mimo to chyba udało mi się nieco bardziej docenić grafikę, jaką zaprezentowano nam w tym tytule. Może to przez fakt, że coraz bardziej przyzwyczajam się do obecności 3D w anime (bo nie sądzę by zaszła wielka poprawa techniczna...)? Nie jest to poziom ufotable, ale ogólnie rzecz biorąc, po tych kolejnych 13-stu odcinkach mogę powiedzieć, że "Ajin" prezentuje poziom na tyle przyzwoity, aby seria faktycznie mogła wywołać pozytywne wrażenia wizualne. Może rzucanie się na głęboką wodę nie jest pomysłem najlepszym, ale w momencie, kiedy człowiek jest już nieco oswojonym z tą metodą tworzenia grafiki, przestaje się zwracać uwagę na takie szczegóły jak większa mimika czy nie do końca idealna płynność. Nie dam sobie ręki odciąć, czy użyty w tym sezonie soundtrack był identyczny jak w prequelu, choć zdecydowanie usłyszeć możemy tutaj znane nam już nuty. Przez spokojniejszą akcję melodie również wykazały bardziej stonowany charakter i choć oczywiście jestem wielką fanką wszelkich mocnych utworów, nie zamierzam ujmować ocenie ani punkcika z tego powodu. Co innego będzie przyczyną gorszej noty końcowej dla muzyki w "Ajin 2nd Season". Obawy na ten temat przedstawiłam już w poście z zapowiedziami (>>tutaj<<) i niestety się potwierdziły. Mocny opening flumpool zastąpiony został dwoma kawałkami w wykonaniu angely i fripSide ("Boku wa Boku de Atte" i "The end of escape"), które nie dość, że nie dały rady przekazać takiego charakteru, co ich poprzednik, to jeszcze zdawały się na siłę próbować wpasować do całości, co moim zdaniem, w ogóle im nie wyszło. Zdecydowanie przydałoby się solidne, rockowe uderzenie, a nie pop-rock-techno powtarzające błąd "Owari no Seraph: Nagoya kessen-hen" (>>recenzja<<). Odmiennie jednak do sezonu pierwszego, tym razem stałam się ogromną fanką endingu - "Koutei no Sumi ni Furai, Kaze ga Fuite Ima Nara Ieru ka na" od CreepHyp. Jak dla mnie doskonały!

My opinion about the graphic didn't change much. IBM still looks awesome and fps are dropping in matters of characters, but despite of that I managed to appreciate the graphic a little bit more in this season. Maybe because of getting used to 3D in anime (cause I don't think there was any big technical improvement...)? It wasn't ufotable's level but generally speaking, after those 13 episodes I can say that "Ajin" performs decently enough to positively impress any viewer. Maybe throwing yourself in at the deep end isn't good idea but when you get used to this method of creating anime graphic a little, you will stop giving that much attention to more detailed facial expressions or not exactly perfect smoothness in motion. I'm not sure if this season's soundtrack was the same one from prequel but we could definitely hear some known tracks here as well. Because of more slower action, music also was softer and even though I am a big fan of any powerful melodies, I won't subtract even a point from the rating. Something different will be a reason to a lower music mark in "Ajin 2nd Season". I was writing about my fears in the preview's post (>>here<<) and they unluckily were valid. Powerful flumpool's opening was substituted with two songs performed by angela and fripSide ("Boku wa Boku de Atte" i "The end of escape"), which not only didn't manage to refer this series' character like their forerunner, but they completely failed in general. There is definitely needed firm and rock impact, not a pop-rock-techno track, what only repeat the mistake from "Owari no Seraph: Nagoya kessen-hen" (>>review<<). In contrary to the first season though, this time I really liked an ending - "Koutei no Sumi ni Furai, Kaze ga Fuite Ima Nara Ieru ka na" performed by CreepHyp. It was perfect, in my opinion!


~Podsumowanie~
Włącznie z drugim sezonem, "Ajin" warto obejrzeć, bo jest to po prosty dobry kawałek ekscytującej fabuły, przy której nie warto wiele myśleć, bo można się doszukać kilku niedociągnięć i minusów, ale na pewno potrafi ona dostarczyć widzowi dużo pozytywnych wrażeń i chęci do poznania dalszych etapów przedstawionej w niej walki. Taki typ anime, który świetnie sprawdziłby się w kinie, przy coli i popcornie (nienawidzę okularów 3D, ale z IBM dałyby piękny efekt), po którym wyszłoby się z sali z poczuciem, że był to dobry i warty wydania pieniędzy seans. Takie jest moje zdanie, na pewno znajdziecie masę bardziej wartościowych serii, gdzie zdołacie się utożsamić z bohaterami, może nawet ich polubić i wyciągnąć jakieś wnioski z ich postępowania, ale jeśli szukacie czegoś, co po prostu skutecznie zajmie Was na kilkanaście godzin i zaciekawi, to "Ajin" i "Ajin 2nd Season" są do Waszej dyspozycji ;) Polecam po raz drugi!

Both, the first and the second season of "Ajin" are worth to watch because it is just a good piece of exciting plot, which we don't should to think about much while watching, cause it can reveal a few inadequacies and drawbacks. But! It is going to give the viewer a lot of positive impressions and desire to find out about next stages of the showed fight for sure. This is this type of an anime, which would be quite good option for a cinema, with coca cola and popcorn (I hate 3D glasses but IBM definitely would make an excellent effect), after which we would leave a movie theater with the sense of a worth spending money and good showing. This is my opinion, you will probably find a bunch of more valuable productions where you can equate with characters, maybe like them and make some thought from their behavior as well, but if you seek something what can effectively take your time and interest you, "Ajin" and 'Ajin 2nd Season" are all for you ;) I recommend - again!

Fabuła: 3/5 (-0,5)
Bohaterowie: 2/5 (-0,5)
Grafika: 4/5 (+0,5)
Muzyka: 4/5 (-0,5)
Ocena ogólna: 4,5/5

Ocena końcowa: 7/10 (w stosunku do sezonu poprzedniego -0,4)
A Wy co sądzicie o "Ajin 2nd Season"?
And what do you think about "Ajin 2nd Season"?


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

7 komentarzy:

  1. Ostatnio probowałam obejrzeć 1 sezon, ale nie podeszła mi animacja... chyba zostanę przy wersji mangowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w pierwszym sezonie też to trochę przeszkadzało, ale ciekawiła mnie fabuła, więc jakoś dałam radę :D

      Usuń
  2. Ajin zawsze spoko, dobrze mi się oglądało oba sezony. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z CGI jakoś się pogodziłam, skoro już wiedziałam, że na nic innego nie mam co liczyć. Tym bardziej, że fabuła była ciekawa, więc wystarczyło bardziej skupić się na tym, co się dzieje. Ostatecznie też wystawiłam Ajinowi siódemkę. Oj tak, też nie mogę przeboleć tego openingu, za to ending uwielbiam i za jego sprawą zaczęłam słuchać CreepHyp (bardzo lubię, kiedy dzięki piosenkom z anime poznaję nowe, świetne zespoły). ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż czekam na wydanie pełnego singla z endingiem, a skoro tak zachwalasz, to może też sprawdzę inne piosenki CreepHyp? :)

      Usuń
    2. Ja już zaczynam myśleć, że nigdy się nie doczekam... No ale nie ma co tracić nadziei. Ja sprawdziłam i zdecydowanie nie żałuję. Przez pewien czas miałam wręcz obsesję na punkcie ich piosenek. xD
      Jakby co polecam na przykład "Orenji" (オレンジ) albo "Shakai no Mado" (社会の窓). ;)

      Usuń
    3. Na singiel openingu z "Shingeki no Bahamut: GENESIS" też długo czekałam, więc jest nadzieja!
      Ok, przesłucham ;)

      Usuń