2017-04-23

0136. Ao no Exorcist: Kyoto Fujouou-hen, czyli zimowego podsumowania cz.IV

Recenzja może zawierać spoilery odnośnie sezonu poprzedniego!
Ao no Exorcist: Kyoto Fujouou-hen

Data premiery: 06.01.17
Czas trwania: 12 x ok. 24 min
Gatunek: Akcja, Nadprzyrodzone, Fantasy, Shounen
Studio: A-1 Pictures
Bazuje na: Manga

~Opis fabuły~
Po straceniu kontroli nad demonicznymi mocami, Suguro i reszta odsuwają się od Rin'a, któremu w razie kolejnego podobnego zdarzenia grozi skazanie na śmierć. Aby odzyskać zaufanie przyjaciół kontynuuje on swój trening pod okiem Kirigakure. Tym czasem jednak wykradnięcie Lewego Oka Króla Nieczystości zmusza egzorcystów Akademii Prawdziwego Krzyża do zwiększenia ochrony nad Prawym Okiem, znajdującym się w Kyoto...



~Recenzja~
Ao no Exorcist: Kyoto Fujouou-hen było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Dobrych kilka lat minęło od czasu, kiedy Ao no Exorcist obejrzałam po raz pierwszy i choć bardzo tego pragnęłam, chyba podświadomie nigdy nie sądziłam, że to drobne marzenie się kiedykolwiek spełni. Bo co innego jest ponownie zagłębić się w znaną już historię, a zobaczyć swoich ulubionych bohaterów w obliczu zupełnie nowych wyzwań, prawda? Przyznaję się bez bicia, rozryczałam się na pierwszy odcinku tylko i wyłącznie z tego powodu, a że nie miałam czasu przypomnieć sobie pierwszych 25-ciu odcinków, było to jak piękne spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem...


Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona co do tego, czy aby na pewno powinniśmy nazywać Kyoto Fujouou-hen kontynuacją. Pomijając już kwestie innego zakończenia anime w stosunku do pierwowzoru, fabuła ta nawiązywała do pewnych wydarzeń w środku, dokładnie od 16-ego epizodu sezonu pierwszego, od którego jak mniemam, twórcy ekranizacji zaczęli wprowadzać pewne zmiany. Czasami tak bywa, że niektóre wątki pominięte po jakimś czasie otrzymują swój własny czas antenowy w postaci jakiegoś oddzielnego tworu i szczerze mówiąc, gdyby nie ostatnie odcinki Kyoto Fujouou-hen, prawdopodobnie zaprzeczałabym teraz tej serii jako sequelowi Ao no Exorcist. Nie wyjawiając już dokładnej sceny na to wskazującej, okazało się, że faktycznie postanowiono zapomnieć o ostatnich epizodach sezonu pierwszego i kontynuować fabułę zgodnie z mangą. Czy był to dobry krok? Wydaje mi się, że tylko nieliczni, w tym też i ja potrafiłam podejść do tego nieco sceptycznie i uznać to za wprowadzenie pewnej niekonsekwencji, a w efekcie dezorientacji wśród niczego nie świadomych, nowych widzów. Będąc jednak z Wami całkowicie szczerą - jestem im naprawdę wdzięczna za to, że podjęli taką a nie inną decyzję ;) Ożywienie tej serii wyszło im zdecydowanie na plus. Dla fanów anime, Kyoto Fujouou-hen stało się promyczkiem nadziei na kolejne przygody Rina, Yukio i spółki. Było ono też pewną formą przeprosin dla tych, którzy poczuli się odrzuceni odejściem od pierwowzoru i prośbą o danie ekranizacji jeszcze jednej szansy. Myślę, że nikt nie będzie się dąsać tylko dlatego, że postanowiono poprawić błędy sprzed kilku lat, dlatego cieszmy się i doceniajmy to, że Ao no Exorcist ponownie powróciło na nasze ekrany. Wiele innych serii chciałoby się doczekać takiej decyzji i możliwości przypomnienia się widzom w swoich , nigdy nie zrealizowanych kontynuacjach...


Sam wątek Kyoto Impure King jak najbardziej mi się spodobał. Co tu dużo mówić - stare dobre Ao no Exorcist ;) Komentowanie go jest jednak naprawdę trudne, chyba sami rozumiecie dlaczego. W takich momentach naprawdę żałuję, że nie zostawiłam sobie żadnych recenzji sprzed zawieszenia bloga, bo byłby to dla mnie jakiś punkt odniesienia. Wydaje mi się jednak, ba, jestem tego pewna, że jeśli podobały Wam się pierwsze przygody Rin'a, to w ten sam sposób odbierzecie ową kontynuację - tym bardziej, jeśli tak jak ja był to dla Was bardzo miły powrót do dawno nie widzianej serii ;) Nie jest to co prawda historia wielce odkrywcza i znaleźć w niej możemy naprawdę wiele powielających się z różnych produkcji elementów. Główny bohater okazuje się być synem Szatana, jednak wbrew kierowanej w jego stronę niechęci, chłopak pragnie wykorzystać swoje demoniczne moce w dobrym celu i stać się najlepszym egzorcystą na świecie. Brzmi znajomo, prawda? Każdy z Was na pewno pomyślał teraz o innym tytule z podobnym motywem. A z bratem, który w głębi serca czuje nienawiść i zazdrość względem swojego rodzeństwa? Z irytującą dziewczyną, która nie chce być już dla nikogo ciężarem? Tak naprawdę tytuł ten nie posiada nic, co mogłoby Was dzisiaj zaskoczyć czy to w kwestii fabuły, czy bohaterów. Uważam jednak, że prędzej czy później każdy widz anime powinien kiedyś się za niego zabrać lub przynajmniej spróbować to zrobić - chociażby dla świętego spokoju odbębnienia najpopularniejszych produkcji ostatnich lat. 


Muszę w końcu zabrać się za ponowne obejrzenie Ao no Exorcist, jednak nawet bez tego wydaje mi się, że Kyoto Fujouou-hen dokonało pewnych poprawek w grafice. Nie ma co się twórcom dziwić, w końcu wstyd byłoby wypuścić nowy sezon bez odświeżenia kreski po 6 latach czekania, nawet jeśli już pierwszy sezon prezentował naprawdę dobry poziom, z tego co pamiętam. Szczerze mówiąc nie jestem fanką wielkich zmian w sezonach o dużym odstępie czasowym (i do dzisiaj nie potrafię przeżyć wręcz śliskiej kreski w DBS...), jednak tutaj wprowadzono je w sposób bardzo subtelny. Jeśli oglądaliście film Ao no Exorcist z końca 2012 roku, a filmy zazwyczaj wychodzą lepiej niż ich wersje odcinkowe, to Kyoto Fujouou-hen jest już ku temu znacznie bliższe. Oczywiście wciąż można pokręcić nieco nosem na pewne niedopracowanie i bez bicia przyznaję się, że ja również tak robiłam pragnąć dla Ao no Exorcist jak najlepszego poziomu. Osobiście jednak bardzo się cieszę, że nie przesadzono z "ulepszeniami". Ładne tła, animacje... Naprawdę w porządku. Przechodząc natomiast do muzyki to byłam bardzo ciekawa, czy naprawdę świetny soundtrack pierwszego sezonu zastąpiony zostanie jakimś nowym. Wielokrotnie zdarzyło mi się słyszeć utwory pierwszego OSTu w nowych odcinkach, a w zasadzie moje uszy same je wyłapywały, gdyż są one dość charakterystyczne i nie trudno pomylić je z innymi tytułami. Całe szczęście jednak również i tutaj nie zapomniano o pewnym powiewie świeżości, a Sawano Hiroyuki wraz z Yamamoto Kohtą skomponowali naprawdę śliczny zestaw melodii, o co prawda podobnym stylu, aczkolwiek pragnę zauważyć, że Ao no Exorcist jeszcze załapało się do tych serii, w których odgrzewany kotlet mistrza nie był aż tak oczywisty. Przejdźmy więc już do ostatnich elementów dzisiejszej recenzji, czyli openingu i endingu. UVERworld nigdy nie było i nie będzie moim ulubionych japońskim zespołem w tym gatunku i choć cieszę się, że postawiono na sprawdzony produkt już z pierwszego podejścia, "Itteki no Eikyou" nie przypadło mi do gustu prawie w ogóle. Za to znacznie bardziej spodobał mi się ending - "Kono Te de" w wykonaniu Rin Akatsuki.


~Podsumowanie~
Ciężko komentować anime, do którego ma się taki sentyment i na temat którego chciałoby się pisać same superlatywy, rozumiem jednak, że Ao no Exorcist posiada powtarzalną, "shounenowską" historię oraz standardowych, czasami wręcz irytujących bohaterów (Shiemi, Konekomaru, Kamiki...). Za pewne kiedy oglądałam je po raz pierwszy, nie zwracałam uwagi na takie szczegóły i po prostu cieszyłam się przyjemnym seansem. Wychodziło mi to najwyraźniej naprawdę dobrze, skoro nadal mogę kontynuować tę radość i mieć nadzieję, ze twórcy nie poprzestaną tylko na jednym sezonie :) Potraktujcie moją dzisiejszą ocenę z małym przymrużeniem oka, nawet jeśli postaram się być jak najbardziej obiektywna w przydziale punktów. Zachęcam jednak do zaznajomienia się z opiniami innych recenzentów, a może też dania szansy temu tytułowi, o ile nadal tego nie zrobiliście ;)

Fabuła: 3/5
Bohaterowie: 2,5/5
Grafika: 3,5/5
Muzyka: 4,5/5
Ocena ogólna: 4/5

Ocena końcowa: 7/10
A Wy co sądzicie o Ao no Exorcist: Kyoto Fujouou-hen?


Pozdrawiam
Kusonoki Akane

9 komentarzy:

  1. Jedno z anime jakie ostatnio obejrzałam (Prosze o oklaski, bo w końcu coś w ogóle OGLĄDAM XD)
    Bardzo fajnie jest zrobiony ten sezon, Egzorcystę kocham i kochać będę. Pamiętam, jak czekałam na odcinki pierwszego sezonu, jak wychodził. Ah wspomnienia~ ^^
    Szkoda, że UWERworld nie podszedł Ci do gustu. :( Właśnie opening mi dużo bardziej odpowiada, niż ending. Cóż, może to przez to, że ja po prostu bardzo lubię ich piosenki, może nie każdą, ale większość. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawa dla tej Pani ;)
      Wiele razy próbowałam się do tego zespołu przekonać i nawet kilka piosenek trafiło do mojej playlisty (opening z pierwszego AnE nadal w niej jest), ale ostatecznie coś mi nie podchodzi :(

      Usuń
  2. Jak dla mnie jedno z fajniejszych anime z ostatniego sezonu, chociaż ja akurat miałam o tyle lepiej od sporej ilości osób, że obejrzałam pierwszy sezon właśnie tuż przed wypuszczeniem drugiego i akurat wszystko miałam na świeżo. Grafika jak dla mnie znacznie lepsza, zresztą to widać było nawet we flashbackach. Z egzorcystowych openingów najbardziej mi do tej pory odpowiada drugi z pierwszego sezonu, tutejszy był całkiem okej i tyle, o endingach się nie wypowiadam, bo ogółem rzadko mi się podobają. Co do fabuły, cóż, nic specjalnie powalającego, ale imo sporo powyżej shounenowej średniej. Wszyscy piszą, że postacie schematyczne, a ja się czuję głupio, bo mnie właśnie bardzo się podobają i wydają trójwymiarowe xD Zwłaszcza uwielbiam tutejsze kobitki, już wystarczająco rzadko się zdarza, żebym miała żeńskie postacie wśród najulubieńszych z jakiejś serii, a tu w dodatku jeszcze mam ich tyle samo, co facetów, i są to wszystkie jak leci główne bohaterki, normalnie cud mniemany. Fajnie by było dostać kolejny sezon, bo przy moim obecnym tempie czytania czegokolwiek do ciągu dalszego w mandze dotrę za jakąś dekadę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to że są schematyczne wcale nie znaczy, że nie mogą się podobać ;) W moim przypadku jest raczej tak, że te kilka lat temu podobały mi się bardziej, oczywiście nie licząc Rina, Ojczulka i Suguro, bo to już wtedy byli moi ulubieńcy. Za niektórymi np. nigdy nie przepadałam (Yukio i Konekomaru) i wcale nie ma nic do rzeczy fakt, że trochę czasu minęło i więcej miałam okazję zobaczyć. Nie do końca tylko rozumiem, co to znaczy że postaci są trójwymiarowe XD

      Usuń
    2. Ooo tak, Rin i Ryuuji <3 Podpisuję się też pod nieprzepadaniem za Yukiem i Konekomaru, bardziej za tym pierwszym, bo ma większą rolę. No, realistycznie, nie jednowymiarowe i schematyczne ;3

      Usuń
    3. No nie wiem. Jakoś nie umiem się chyba z Tobą zgodzić, ale co osoba to opinia, prawda? ;)

      Usuń
  3. Fajnie mi się do tego wróciło, ot, po prostu rozrywka z dobrymi seiyuu - na pocieszenie po zajęciach. ;) Jakąś wielką fanką serii nie jestem i nie byłam, ale oglądało mi się całkiem dobrze. Choć musiałam sobie odświeżyć pierwszą serię przed wejściem tej, bo skleroza się odezwała. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie miałam czasu :( Największy problem miałam chyba z ogarnięciem zależności między Szatanem a tym całym Królem Nieczystości, bo totalnie mi to z głowy wyleciało. Resztę jakoś tam kojarzyłam ew. wystarczyło sobie przypomnieć z krótkich opisów odcinków i było ok. Zdecydowanie odczułam tę przerwę, ale ja mam generalnie słabą pamięć, więc... ;)

      Usuń
  4. Oj tak, świetnie było móc powrócić do tej serii. I chociaż z mangi wiedziałam co się stanie, mimo wszystko nie mogłam się doczekać kolejnych odcinków. ^^ Opening jakoś bardzo mnie nie porwał, zwłaszcza z początku, jednak lubię szczególnie niektóre jego fragmenty.

    OdpowiedzUsuń